piątek, 23 lutego 2018

Czy twoje wady mogą być twoją zaletą?

Wczoraj uczestniczyłam w warsztatach organizowanych przez fantastyczne kobiety z kobietowo.pl na których miałam okazję zmierzyć się ze swoimi wadami. Każda z nas ma takie wady których u siebie nie cierpi i które utrudniają nam rozwój zawodowy a przede wszystkim osobisty.  One po prostu są, wynikają z naszego charakteru, cech osobowości lub dotychczasowych życiowych. doświadczeń. 

Zastanawiałaś się czasem czy da się polubić te wady? A może jeszcze lepiej czy te wady można zamienić w zalety?? Czyż nie o wiele łatwiej było by w życiu, gdybyśmy nie skupiali się nad tym co mamy w sobie złe? Łatwo powiedzieć, gorzej zrobić, nie?  No bo jak polubić na przykład swój brak zorganizowania, który powoduje że nie robimy w życiu wielu ważnych rzeczy, gdyż nie umiemy się zorganizować. Albo jeśli krzyczymy często na nasze pociechy mając potem wyrzuty sumienia to co dobrego można znaleźć w krzyku?? A może nie lubisz w sobie nieumiejętności dbania o siebie i o swoje potrzeby? Dla wszystkich masz czas tylko nie dla siebie. Poświęcasz go rodzinie i a po godzinach  np. pomagasz chorym w ramach wolontariatu. Takich wad można by tu wymieniać tysiące a każda z nas znalazła by dziesiątki swoich. Samemu bardzo trudno jest nam przekuć te nasze niedoskonałości w zalety.

rozwój osobisty
źródło: demotywatory.pl

Jednak ja chciałabym Cię zachęcić Cię do pewnego eksperymentu.

Napisz na kartce trzy wady których najbardziej u siebie nie lubisz i które najbardziej utrudniają Ci życie. Ale tylko trzy najbardziej doskwierające i ani jednej więcej! A potem umów się na kawę z koleżanką lub kolegą, przeczytaj im co napisałaś i poproś aby znaleźli argumenty przemawiające za tym, że wada ta może być twoją zaletą. A potem zrób to samo z dwoma innymi bliskimi lub dalszymi znajomymi :D Będziesz zdziwiona wynikami swojego eksperymentu :) 


Może się na przykład okazać, że twój brak zorganizowania w oczach innych świadczy o tym, że masz mnóstwo zainteresowań i próbujesz pogodzić je z życiem rodzinnym czego inni Ci zazdroszczą? A może nawet usłyszysz, ze zdziwieniem, że nigdy nie byłabyś posądzona o brak zorganizowania w życiu codziennym, gdyż masz tyle na głowie i wszystko jakoś dajesz radę pogodzić, gdzie inni nie dali by rady pogodzić nawet połowy? 
Jeśli twoją wadą jest nerwowość i szybka irytacja na dzieci, to możesz dowiedzieć się, że jesteś dobrą matką i  jest to oznaką miłości do nich. Po prostu zależy Ci na nich, na ich rozwoju, na dobrym wychowaniu, na tym aby wyrosły na mądrych i szczęśliwych dorosłych, tylko może za bardzo chcesz żeby było to perfekcyjne? 
A jeśli twoją wadą jest brak czasu i chęci do zadbania o swoje potrzeby, gdyż stawiasz dobro chorych i potrzebujących nad swoimi to możesz usłyszeć, że jest to oznaką wielkiego serca i miłości do świata i do ludzi. Że jesteś bardzo dobrym człowiekiem, dobrodusznym, odpowiedzialnym i cierpliwym a to już same zalety, prawda?

Dlatego jeszcze raz serdecznie zachęcam Cię do zrobienia tego ćwiczenia. Jeśli nie pokochasz swoich wad, to może spojrzysz na nie choć trochę łaskawszym okiem? A jeśli będziesz na siebie patrzyła łaskawiej to będziesz mieć większą motywację i wiarę w to, że możesz osiągnąć w życiu więcej niż Ci się wydaje? Spróbuj, to nie boli :)

Jeśli zastanawia Cię dlaczego takie ćwiczenie masz zrobić z trzema osobami a nie jedną, to odpowiem na to pewnym cytatem ;)
"Jeśli jedna osoba mówi Ci, że masz ogon, to odwróć się idź dalej i nie zwracaj na to uwagi. Jeśli druga osoba powie Ci że masz ogon, to warto się nad tym zastanowić ale jeśli trzecia osoba powie Ci, że masz ogon to warto się odwrócić " ;) 
Jednym słowem, komunikat jednej osoby może zostać puszczony przez nas mimo uszu. Wady te tak bardzo zakorzeniły się w naszych głowach, że słowa jednej nawet najbliższej przyjaciółki mogą nie zmienić ich w zalety. Jednak gdy usłyszymy je od drugiej, zaczniemy się zastanawiać, a  może jednak coś w tym jest? Jednak gdy i trzecia osoba pomoże nam znaleźć zalety w naszych wadach, to mamy szanse je oswoić. Czego Wam z całego serca życzę :)
zamień wady na zalety
zdjęcie: pixbay-3dman_eu


A na koniec chciałabym dodać, że nie zachęcam Was do pokochania swoich wad i siedzenia na tyłku z myślą, taka jestem i nic z tym nie zrobię :) Chodzi mi raczej o to, aby wady te nie utrudniały nam zmian. Abyśmy dały sobie szansę i wiarę w to, że kiedyś, z czasem pomału, jak będziemy nad sobą pracować, to możemy pozbyć się ich  zupełnie. A na chwilę obecną jakoś tak łaskawiej na nie spojrzysz :D


Jeśli spodobał Ci się wpis, uważasz, że powinni przeczytać go inni, udostępnij go w świat, niech się niesie :)
 Będzie mi  również bardzo miło gdy zostawisz swój komentarz w spawie :)
Zapraszam również na mój profil na FB po więcej motywacji na https://www.facebook.com/Paniswojejwagi/


sobota, 3 lutego 2018

Idealna waga..jak stracić dużo i szybko z/na cudownym koktajlu

Jak pewnie wiecie albo i nie wiecie ;) prowadzę od jakiegoś czasu grupę wspierającą dla kobiet odchudzających się. Grupa liczy całkiem sporą już ilość osób. Co i rusz dołącza ktoś nowy jednak sporą liczbę z nich stanowią osoby zajmujące się interesem MLM oferującym tzw szejki lub witaminki odchudzające. Często na początku są dość aktywne, wrzucają nawet swoje metamorfozy po czym ni z gruchy ni z pietruchy piszą "Chcesz wiedzieć jak schudłam napisz priv" Od razu zapala mi się czerwone światło i sprawdzam profil takiej osoby. Jak tylko zobaczę, że oferuje gdzieś cudowne specyfiki bez ostrzeżenia wyrzucam z grupy. I nie ma tu żadnego znaczenia czy taka osoba faktycznie schudła na cudownych szejkach czy nie. Nie mam ani czasu ani ochoty sprawdzać autentyczności ich historii odchudzania. 

Spytacie dlaczego?? Skoro one na tym schudły to dlaczego nie chcę pozwolić innym przekonać się do cudownych właściwości tych specyfików?? Zazdroszczę, bo mnie na nie nie stać a przecież każdy chce schudnąć szybko i bez wysiłku? A może jednak, jak to piszą niektórzy, zazdroszczę innym sukcesu zarówno w odchudzaniu jak i w w biznesie bo sama nic nie osiągnęłam??

Nic bardziej mylnego, choć osobiście spotykam się z takimi właśnie wiadomościami od wściekłych "bizmesmenek" wyrzuconych z grupy ;) 

Otóż moi drodzy, ja przekonałam się na własnej skórze i portfelu, że te specyfiki to jedna wielka ściema.

czy szejki dietetyczne działają
źródło: Couleur/Pixbay

Kiedy w 2014 roku przeszłam na dietę przez pierwsze 3 miesiące odchudzałam się swoimi sposobami ( raz lepszymi jak zdrowa zbilansowana dieta  + ruch a raz gorszymi jak 1100-1200 kcal + ruch). Jednak po 3 miesiącach spadek wagi mocno spowolnił a ja nadal chciałam mieć jeszcze kilka kg mniej. Oczywiście chciałam, żeby nastąpiło to szybko, tu już i teraz bo należę do osób raczej niecierpliwych ;)  Wtedy w moim życiu pojawiła się osoba która zaproponowała mi wejście w biznes "Herb...". No dobra pomińmy nazwę taki to nazwijmy go od herbaty ;) Powiedziała  - "Słuchaj, wejdź z nami w biznes, schudniesz bez wysiłku jeszcze te 5 kg a przy okazji zarobisz"
W pierwszej chwili zadziałała moja ludzka próżność i chęć zarobienia "milionów" na swojej historii. Pomyślałam więc - Co mi szkodzi spróbować? Przecież jeśli to faktycznie działa i schudnę te 5 kg ( a do tej pory schudłam już 15 kg) to nikt nie będzie tak na prawdę wiedział czy udało mi się na tym zrzucić tylko 5 czy może 20 kg? Zdjęcia będą mówiły same za siebie. No więc umówiłam się na spotkanie rekrutacyjne :)

Przemiła Pani Ela która zarządzała  w naszym mieście tym biznesem przyjęła mnie bardzo gościnnie. Z uśmiechem na ustach zrobiła  mi badanie na pomiar masy ciała, tkanki tłuszczowej i mięśniowej ( ho, ho jaki to profesjonalny gabinet pomyślałam) i poczęstowała szklaneczką pysznego koktajlu. Oczywiście od razu zaczęła swój wywód jakie to cudowne właściwości ma ten "szejk". Poprosiłam o ulotkę ze składem i wartościami odżywczymi koktajlu jednak Pani Ela powiedziała, że najpierw szybciutko umowa. Daję do łapki 100 zł ( oczywiście bez żadnego rachunku lub paragonu) i już mam w rękach cały początkowy starter. Czarną torbę wypełnioną broszurami i ulotkami zawierającymi wszystkie dostępne u nich specyfiki wraz opakowaniem szejku starczającego na 21 dni ( smak dla atrakcyjności mogę sobie wybrać sama) 
Hmmm, musiałam się chwilę zastanowić bo nie do końca spodobał mi się ten pomysł. Nie lubię w ciemno lekką ręką wydawać kasy. Jednak kiedy ja myślałam, Pani Ela przedstawiła mi cudowną piramidę finansową ile to ja mogę zarobić na tych koktajlach. Wystarczy, że znajdę X osób które wejdą w biznes a one znajdą Y następnych chętnych to za jakieś pół roku wybuduję sobie willę na wyspie Bali ;) Ja nawet nie będę musiała sama już nic kupować, wystarczy że wyrobię pewien plan. Wbrew pozorom, aż tak głupia nie jestem, liczyć też umiem bo w końcu jestem księgową i wiedziałam, że ten plan wcale nie jest taki prosty do osiągnięcia. Jednak jakoś wcale nie zależało mi od razu na milionach i miałam nadzieję na kilka dodatkowych stówek co miesiąc w portfelu. Poza tym będę robić to co kocham, czyli poznawać nowych ludzi i gadać :D Pomyślałam więc - Dobra, raz się żyje, nieraz więcej na głupoty się wydaje niż te 100 zł. Jak nie ma innej możliwości żeby to sprawdzić przed zakupem to odżałuję tę stówkę.  Tak też zrobiłam. Dostałam cudowny starter i na odchodne informację, że mam zastępować jeden lub dwa posiłki tymi koktajlami. Najlepiej śniadanie i kolację i jeść tylko obiad. Oho.. tu zapaliła mi się w głowie już nie żółta ale czerwona lampka. No ale cóż, umowa podpisana, stówa mniej w portfelu a teraz jadę do domu przekonać się, że nie były to pieniądze wyrzucone w błoto.


....No i niestety pożałowałam swojej decyzji już godzinę później. Od razu złapałam w rękę opakowanie koktajlu odżywczego i zaczęłam czytać skład. Witaminki XYZ - ok pomyślałam. Nie jest źle ma dużo witamin, ale już za chwilę mina mi zrzedła. Czytam dalej. Białko ok 35 gr na 100 gr  produktu. Węglowodany 34,6 gr na 100 gr produktu ( w tym prawie 33 gr cukru!!! ) Dla porównania wyciągnęłam z szafki odżywkę białkową nabytą w sklepie dla sportowców, którą używałam czasem do przyrządzania posiłków lub koktajli po treningowych. I co się okazało??   Moja odżywka zawiera w 100 gramach produktu aż 80 gram białka i tylko 4,4 grama węglowodanów ( w tym 1,2 grama cukru)!!!!!! O matulu pomyślałam, toż to sam syf :( Nie wspomnę już o tym, że moja odżywka zawierająca 22 porcje kosztuje około 40-50 zł przy czym koktajl odżywczy "Herbata" zawierający 21 porcji aż 100 zł!!! ( i to już w 2014 roku) 
Porcja gotowego "szejka" to 221 kcal w tym 17 gram białka i prawie 21 gr cukru czyli jakieś 4 łyżeczki!!!! 
Ech... postanowiłam choć spróbować ten specyfik i przyznam Wam szczerze... no nie dało się tego pić :( Jak dla mnie ohydne w smaku, mdłe i czuć jakby mąką. Być może za sprawą białka z soi które jest specyficzne w smaku. O matulu pomyślałam, no to się zrobiłaś Monia w balona :/


czy działa dieta koktajlowa



Wiedziałam już, że ten specyfik faktycznie może działać, ale nie dlatego, że jest taki cudowny. Cały pic kryje się w ogólnej kaloryczności na diecie "szejkowej" Porcja szejka to ok 221 kcal. Zakładając, że zastąpisz nim śniadanie i kolację to masz około 420 kcal. Jeśli dodasz do tego obiad ok 500-600 kcal i nie zjesz nic więcej to twoja dzienna kaloryczność spadnie poniżej 1000 kcal!!! Przy tej kaloryczności zwłaszcza na początku diety nie ma bata, musisz schudnąć!!  Oczywiście tylko na początku, po przy tak restrykcyjnej diecie jesteś na bardzo dobrej drodze do rozwalenia sobie metabolizmu ( tzw. zastoju metabolicznego) przy którym nawet spożywając 1000 kcal będziesz tyć lub waga będzie stała w miejscu.   Nawet jeśli dodasz do tego z dwie przekąski ( jakiś owoc i warzywko, bo przecież wiesz, że na diecie trzeba to jeść;) ) to i tak ogólne spożycie wyniesie jakieś 1200-1400 kcal. Zakładając, że do tej pory jadłaś jakieś 2000-3000 kcal to sama widzisz, że jest to mocne ograniczenie i stąd początkowy sukces i efekt WOW. Tak więc jeśli chcesz szybko, niezdrowo i natychmiastowym efektem jojo. Proszę, kupuj, twój wybór. Zastanawia mnie też, czy i ile jesteście wytrwać w tej restrykcyjnej diecie. Według zapewnień Pani Eli nie miało się czuć głodu dzięki odpowiednio dobranym składnikiem odżywczym i nie mieć chęci na podjadanie w ciągu dnia a szczególnie wieczorem. Sama na sobie tego nie sprawdziłam, więc nie potwierdzę, ale jeśli stosowałaś kiedyś taką "dietę" to proszę podziel się ze mną wrażeniami w komentarzu :)



No i na tym skończyła się moja przygoda z odchudzaniem dzięki "szejkom" Już więcej nie kontynuowałam spożywania "napoju Bogów". Wolałam wytrwać w swojej  zdrowej  diecie i poczekać cierpliwie na efekt końcowy. Uff, na szczęście się udało! A radość przeogromna, o wiele większa niż gdybym zrobiła to ze "wspomagaczem" :D . W zasadzie nie wiem czemu nie wyrzuciłam tego badziewia do tej pory?? Chyba tylko dlatego, żeby przypominał mi o mojej głupocie ;) A dziś kiedy postanowiłam napisać ten wpis, dostrzegłam nawet, że jest on już dość mocno przeterminowany ;) No więc chyba nadszedł czas, może właśnie dzięki temu wpisowi na pożegnanie się ostateczne z moją przygodą pt "Odchudzanie z koktajlem odżywczym w roli głównej" :D

szejki białkowe


Zapewne część z Was zastanawia się ile zarobiłam na tych koktajlach i na tym biznesie?? 

Otóż moi drodzy zarobiłam całe wielkie  0 zł !!!!


Przez moment przyszło mi do głowy, że przecież kobity i tak się na tym nie znają. Że przecież wszystkie chcą schudnąć szybko i łatwo a na moje sposoby patrzą z politowaniem. Że przecież w sieci to i tak nikt nie wie czy schudłam sama czy z "szejkami"?? Że przecież są moje zdjęcia przed i po odchudzaniu i zobaczą efekty. Zapewne niewielki ułamek pokusi się o sprawdzenie autentyczności mojego odchudzania, a nawet jak to zrobią, to wiele z nich skusi się tak jak i ja choćby na spróbowanie tego specyfiku. W myśl zasady w każdym kłamstwie jest ziarenko prawdy a ja chcę schudnąć szybko i bez wysiłku a więc a nóż się uda?? Choćby nawet każda co się w to wkręci kupiła 1 opakowanie a potem poszła po rozum do głowy to zarobię na tym sporą sumkę.... a jednak zarobiłam 0 zł. Dlaczego??

Otóż moje drogie dlatego, że moje zaćmienie umysłu trwało tylko chwilę. Gdy rozum doszedł do głowy wiedziałam już, że to nie jest moja droga. Nie chcę i nie potrafię oszukiwać ludzi. Stawiam na autentyczność i na prawdę. Być może dzięki mnie schudnie 5 a nie 150 kobiet ale wiem, że zrobią to mądrze i z głową. Nie potrafię żerować na ludzkiej naiwności i być może dlatego nigdy nie dorobię się milionów. Być może już dawno miałabym ten dom na Bali ;) Ale mam swoje 4 pokoje w bloku z wielkiej płyty na kredyt i mam spokój sumienia. Staram się być uczciwym człowiekiem a to nie zawsze idzie w parze z biznesie. Mówi się trudno. Czasem trzeba wybrać pomiędzy "mieć" a "być"  Być może kiedyś dorobię się też na swojej autentyczności, kto wie?? 

Na razie piszę ten post aby Was przestrzec przed takimi biznesami. Oczywiście co zrobić, wejść czy nie wejść w taki biznes, odchudzać się czy nie z tymi specyfikami pozostawiam każdemu z Was indywidualnie. Piszę dziś tylko i wyłącznie ze swojej perspektywy i swojego doświadczenia. Pamiętajcie jednak, że zwykły śmiertelnik tak do końca albo wcale nie zna się na wartościach odżywczych posiłków, a przedstawicielki tego biznesu przedstawiają produkty mówiąc Wam o ich samych superlatywach. Być może same nie zdają sobie sprawy co tak na prawdę jest w składzie tych suplementów i skąd ich efektywność?

 Dlaczego akurat dziś to piszę skoro minęły już prawie 4 lata od mojej przygody?? Otóż, zainspirował mnie do tego wpis jednej z Pań z mojej grupy która właśnie "wyleciała" za ukrytą reklamę Joice+ czy jakoś tak. Nazwa specyfiku jest tu bez znaczenia. Na grupie padło pytanie "Pochwalcie się ile już schudłyście" i na to odpowiedź jednej z uczestniczek   - Ja 90 kg - Od razu zrobiło się  poruszenie i wielkie WOW, jak to zrobiłaś itd. No i komentarz pani odchudzonej o 90 kg - "Zapraszam na mój profil" zapalił mi ostrzegawczą lampkę w głowie. Przejrzałam profil, znalazłam w nim ukrytą reklamę tych specyfików i wywaliłam bez tłumaczenia z grupy. Następnego dnia przez zupełny przypadek, wyświetlił mi się post, że dziewczyna obsmarowała w sieci naszą grupę a mówiąc ściśle mnie, że nic nie osiągnęłam,  a na grupie robię jako gwiazda i bezczelnie z zazdrości nie uwierzyłam w jej historię odchudzania i uratowania jej życia przez "szejki". No i że z tej zazdrości ją wywaliłam. Odpisałam grzecznie, że owszem nie wierzę ( choć faktycznie patrząc wstecz na 2013 rok miała mega nadwagę a w 2014 już była szczupła) ale wyleciała z grupy nie przez to, że jej nie wierzę, tylko złamała regulamin grupy mówiący wyraźnie "Nie tolerujemy tu reklamy ani tych jawnej ani ukrytej suplementów diety. A jeśli chodzi o moje sukcesy to dla jednych będą one żadne, dla innych ogromne a dla mnie na prawdę spore  i przeczytać o nich mogą sobie wszyscy uczciwie tu: Co odchudzanie zmieniło w moim życiu. I na tym zakończyłam zupełnie zbędną dalszą dyskusję.

 I być może zupełnie zapomniałabym o sprawie gdyby nie to, że wieczorem dostałam taką oto wiadomość " Witam, ma Pani rację co do "DL" to jest kłamczucha . Ona sama z siebie nie schudła. Była na operacji bo była bardzo gruba a teraz chwali się jakimiś szejkami czy czymś co ona nie je i to jeszcze z krzywdy innych" 


Dlatego właśnie pomyślałam, że czas odsłonić kulisy tych biznesów. I pokazać Wam, że niektóre osoby które nawet dużo schudły a dziś reklamują jakiś specyfik, który to niby w 99 % przyczynił się do utraty  ich wagi najzwyczajniej w świecie KŁAMIĄ. I nie boję się użyć tego słowa ale jak dla mnie są po prostu OSZUSTAMI żerującymi na naiwności innych.

Ja nie lubię być oszukiwana? A ty??

Jeśli spodobał Ci się wpis, uważasz, że powinni przeczytać go inni, bądź sama padłaś ofiarą takiego biznesu udostępnij post dalej. Będzie mi bardzo miło gdy zostawisz też swój komentarz w spawie :)
Zapraszam również na mój profil na FB po więcej motywacji na                                    https://www.facebook.com/Paniswojejwagi/