niedziela, 15 lipca 2018

Bluszcz - Anna H. Niemczynow czyli o trudnych obliczach miłości

Czasem w życiu spotykają nas zupełnie niespodziewane rzeczy. Czasem cudowne a czasem całkiem niefajne. Mnie ostatnio spotkało to pierwsze a mianowicie dostałam możliwość zostania ambasadorką najnowszego dzieła Anny H. Niemczynow pt. "Bluszcz" Pomimo, iż jest to początkująca pisarka to jej poprzednie książki mnie zachwyciły. Zwłaszcza pierwsza powieść  pt. "W maratonie życia" o której już pisałam.  Dlatego też tak bardzo ucieszyłam się gdy z mojej skrzynki pocztowej wyjęłam jeszcze cieplutką, wysłaną wprost z wydawnictwa lekturę. Czułam, że będzie to dobra książka ale się pomyliłam. Ona nie jest dobra, ona jest wprost REWELACYJNA!!

"Bluszcz" to historia miłości z goryczą w tle. Ale nie żadne tam słodko pierdzące dyrdymały w stylu namiętnego romansu. To historia o toksycznej miłości do mężczyzny, o miłości matki do dziecka, o miłości przyjacielskiej a przede wszystkim ...miłości do siebie.

Główna bohaterka Julita jest mężatką z dwudziestoletnim stażem i matką dwójki dorastających dzieci. Jej głównym zajęciem jest dbanie o ciepło domowego ogniska. Przez całe życie idzie z uśmiechem na ustach nie użalając się nad swoim losem. Tak bardzo wierzy, że jej pierwszy mężczyzna, ojciec jej dzieci jest niezbędnym elementem jej życia, że po drodze zatraca cząstkę siebie. We czwórkę tworzą z pozoru szczęśliwą rodzinę. Czy oby jednak na pewno wszyscy są w niej szczęśliwi?? Pewien zbieg okoliczności sprawia, że Julicie przychodzi się zmierzyć z sytuacjami o których niektórzy nawet boją się pomyśleć, że mogły by ich spotkać.  Po raz pierwszy w życiu podejmuje trudne decyzje. Jednak niełatwo jest jej się od razu pogodzić z ich konsekwencjami. Bo czy komukolwiek łatwo jest po dwudziestu latach odwrócić do góry nogami, ot tak, cały swój świat?? Kiedy myśli, że gorzej już być nie może i po swoim psychicznym upadku zaczyna się zbierać do kupy dostaje od losu kolejny cios. W podnoszeniu z kolan wspiera ją wieloletnia przyjaciółka Ela. Szanowana i ceniona lekarka o której wszyscy myślą, że urodziła się z sukcesem wypisanym na czole. Jednak obie przyjaciółki wiedzą, że głęboko w zakamarkach duszy Ela ma ukryty lęk który nie pozwala jej cieszyć się pełnią szczęścia w życiu. Jest samotną czterdziestoletnią panną. Co więc spowodowało, że atrakcyjna i mądra kobieta do tej pory nie ułożyła sobie życia z mężczyzną i nie założyła rodziny? 
 Obie zdają sobie sprawę z tego, że to, co najbardziej spędza im sen z powiek jest konsekwencją przekonań wyniesionych z dzieciństwa. Mają świadomość, że negatywne myśli w ich głowach to tylko myśli a każdą myśl można zmienić. Jednak co innego wiedzieć a co innego zrobić. Czy uda się im dotrzeć do zakamarków swojej duszy i pozbyć samoograniczających przekonań?? Jednego są pewne. "Upadki są dobre.. Kiedy już sięgniemy dna, nie możemy upaść niżej. Stamtąd wiedzie tylko jedna droga - ku górze"

Oprócz dwóch głównych bohaterek warto wspomnieć o pozostałych  postaciach, gdyż w ich kreacjach  znajdziemy nagą trudną prawdę o stereotypach zakorzenionych w naszym społeczeństwie.

Gerard - mąż Julity to facet o niskim poczuciu wartości które podświadomie próbuje sobie podnieść pokazując swojej żonie gdzie jest jej miejsce. Wmawia sobie i najbliższym, jak bardzo poświęca się dla rodziny, chyba tak na prawdę sam wierząc w to, że bliscy nie poradzą sobie  bez niego w życiu.
Marcin -  syn Julity to wrażliwy chłopak który w imię miłości i życia w zgodzie ze swoim wewnętrznym Ja jest w stanie poświęcić na prawdę wiele...czasem nawet za wiele.
i Kamila - córka Julity - młoda artystka, pozytywnie nastawiona do życia która jako jedyna zachowuje trzeźwość umysłu i nie daje się jeszcze nadgryźć zębem toksyczności bliskiej jej osoby. 

 "Droga Julito
           Chciałabym zacząć pozytywnie, ale pierwsze co ciśnie mi się pod pióro, to napisać Ci, że przez prawie czterdzieści lat swojego życia nie byłaś dla siebie przyjaciółką. Czas to zmienić! Nie od nowego roku, nie od pierwszego, nie od poniedziałku, ale właśnie od teraz będziesz dla siebie dobra i pozostaniesz wierna swemu postanowieniu po kres twoich dni. Nikt nie zesłał Cię na ten świat z myślą, abyś cierpiała. Wiele z tego, czego doświadczyłaś, było efektem braku szacunku i miłości do samej siebie. Obiecaj mi, że w myśl zasady pozytywnego egoizmu będziesz dla siebie największą wartością. Tylko tak masz szansę naprawić i uleczyć  swoje życie. Nie chcę Ci ściemniać, że będzie łatwo. Nic, co wartościowe, nie spada nam z nieba ale obiecuję Ci, że warto nad sobą pracować. Po to, aby każdego dnia stawać się lepszą dla siebie. Tylko dobro ofiarowane sobie możesz przerodzić w dobro puszczone w świat. Obiecaj mi, że będziesz o tym pamiętała"

Ciekawi Cię skąd Julita miała taki list?? Przeczytaj i przekonaj się sama droga czytelniczko :)



Czego możecie się spodziewać w powieści??



 Znajdziecie tam prawie wszystko.  Zaczynając od trudnych oraz cudownych emocji, subtelnych i całkiem niespodziewanych sposobów radzenia sobie z problemami w życiu  (uwaga!! Działają - sprawdzone na własnej skórze :) ) po wspaniałe i mądre cytaty a nawet pyszne i zdrowe przepisy
 ( tak, tak bo Julita lubi sobie podjeść za to Ela prowadzi bardzo zdrowy styl życia )
Jednego jestem pewna... ta książka Cię nie znudzi. Dlaczego jestem tego pewna? Po prostu szczerze wierzę, że ta powieść pomoże wielu kobietom odnaleźć w sobie wewnętrzną siłę do walki o godne i  szczęśliwe życie. Ta książka jest o nas kobietach i dla nas kobiet.
Poza tym autorka pisze z pasją. A ma jej ogrom, a do tego wielkie cudowne serce i cudną osobowość.  Jak jeszcze dodać mądrość życiową godną stuletniej babci to wychodzi mieszanka wybuchowa. Podczas czytania wybuchną na pewno Wasze emocje. Właśnie dlatego jej książki dają siłę i wiarę tysiącom kobiet.
Ech... jakże wiele znam takich Julit. A może czasem sama nią jestem?? 
Toksyczne związki, przemoc psychiczna, fizyczna,  narkotyki, samotność, życiowe porażki czyli takie ciągłe bolączki obecnych czasów.   Jeśli i ty czujesz się Julitą lub znasz w swoim otoczeniu podobne Julity to ta lektura jest pozycją "must have"w twojej biblioteczce.

 A te z Was które chciały by otrzymać tę książkę, zapraszam do udziału w konkursie który będzie na mojej stronie na FB już 23 sierpnia :)




piątek, 25 maja 2018

Polityka prywatności




Polityka prywatności

Poniżej przedstawiamy informacje dotyczące zasad przetwarzania danych osobowych Klientów, osób przez nich upoważnionych lub działających w ich imieniu.
Zasady zostały opracowane na podstawie obowiązującego od dnia 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) („RODO”).

ADMINISTRATOR DANYCH OSOBOWYCH

Administratorem danych osobowych jest Profit-Biznes Monika Stępniak ul. Maciejewicza 39/11,71-004 Szczecin, adres email: paniswojejwagi@gmail.com ("www.paniswojejwagi.pl")

CELE PRZETWARZANIA

paniswojejwagi.pl przetwarza dane osobowe Klienta oraz osób upoważnionych przez Klienta lub działających w jego imieniu w celu:
  1. działań zmierzających do zawarcia umowy, wykonania umowy (art. 6 ust. 1 lit. b RODO);
  2. prowadzenia i przechowywania dokumentacji księgowej (art. 6 ust. 1 lit. b RODO);
  3. wypełniania obowiązków prawnych, w tym prowadzenia ksiąg rachunkowych oraz obowiązków podatkowych (art. 6 ust. 1 lit. b RODO);
  4. ustalenia, dochodzenia lub obrony roszczeń (art. 6 ust. 1 lit. f RODO);
  5. realizacji innych prawnie uzasadnionych interesów Klienta, tj. marketingu usług oferowanych przez Klienta oraz na potrzeby wewnętrznych celów administracyjnych Klienta (art. 6 ust. 1 lit. f RODO);
  6. prowadzenia komunikacji w kanałach elektronicznych (podstawa prawna: art. 6 ust. 1 lit. a RODO),
  7. marketingu usług oferowanych przez Klienta w kanałach elektronicznych (podstawa prawna: art. 6 ust. 1 lit. a RODO).

ODBIORCY DANYCH OSOBOWYCH

Dane osobowe Klienta oraz osób upoważnionych przez Klienta lub działających w jego imieniu mogą być udostępniane przez paniswojejwagi.pl następującym odbiorcom lub grupom odbiorców:
  • innym podmiotom współpracującym z paniswojejwagi.pl przy realizacji umowy;
  • innym podmiotom, którym paniswojejwagi.pl powierzył przetwarzanie danych osobowych;
  • innym podmiotom upoważnionym do odbioru danych osobowych na podstawie odpowiednich przepisów prawa.

OKRES PRZECHOWYWANIA

  1. Dane osobowe Klientów przechowywane są przez paniswojejwagi.pl przez okres niezbędny dla realizacji celów ich przetwarzania, tj. w zakresie:
    1. działań zmierzających do zawarcia i wykonania umowy – do czasu zakończenia realizacji umów, a po tym czasie – przez okres oraz w zakresie wymaganym przez przepisy prawa lub koniecznym dla zabezpieczenia ewentualnych roszczeń paniswojejwagi.pl
  2. Dane osobowe Klientów oraz osób upoważnionych przez Klienta lub działających w jego imieniu przechowywane są przez paniswojejwagi.pl przez okres niezbędny dla realizacji celów ich przetwarzania, tj. w zakresie:
    1. prowadzenia dokumentacji związanej z wykonaną umową – przez okres 3 lat licząc od końca roku kalendarzowego, w którym dokonano ostatniego wpisu;
    2. prowadzenia ksiąg rachunkowych oraz obowiązków podatkowych – przez okres 5 lat licząc od końca roku kalendarzowego, w którym powstał obowiązek podatkowy;
    3. ustalenia, dochodzenia lub obrony roszczeń – w okresie koniecznym dla obrony tych roszczeń w zakresie przewidzianym przez przepisu prawa;
    4. marketingu usług oferowanych przez paniswojejwagi.pl– do czasu wyrażenia sprzeciwu lub cofnięcia zgody;
    5. komunikacji w kanałach elektronicznych – do czasu cofnięcia zgody;
    6. realizacji innych prawnie uzasadnionych interesów realizowanych przez paniswojejwagi.pl – do czasu wyrażenia sprzeciwu, o ile nie istnieje nadrzędna prawnie uzasadniona podstawa przetwarzania;
    7. opartym wyłącznie na zgodzie – do czasu cofnięcia zgody, o ile nie ma innej podstawy prawnej przetwarzania albo nie zachodzi inna przesłanka zaprzestania przetwarzania.

PRAWO DO WYCOFANIA ZGODY

Jeżeli paniswojejwagi.pl przetwarza dane osobowe wyłącznie na podstawie zgody udzielonej przez lub w imieniu osoby, której dane dotyczą, osoba ta ma prawo w dowolnym momencie wycofać tę zgodę. Cofnięcie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej wycofaniem.

INNE PRAWA

Osobie fizycznej, której dane są przetwarzane przez paniswojejwagi.pl, przysługuje prawo do:
  • uzyskania potwierdzenia, czy jej dane są przetwarzane przez paniswojejwagi.pl, a także prawo dostępu do swoich danych (art. 15 RODO);
  • sprostowania oraz uzupełnienia swoich danych (art. 16 RODO);
  • usunięcia swoich danych (art. 17 RODO);
  • żądania ograniczenia przetwarzania swoich danych (art. 18 RODO);
  • przenoszenia swoich danych do innego administratora (art.. 20 RODO).

PRAWO DO WNIESIENIA SPRZECIWU

Osoba fizyczna, której dane są przetwarzane przez paniswojejwagi.pl, ma prawo wniesienia w dowolnym momencie – z przyczyn związanych z jej szczególną sytuacją – sprzeciwu wobec przetwarzania jej danych w celu wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym lub w celu realizacji prawnie uzasadnionych interesów paniswojejwagi.pl, w tym profilowania. W takim przypadku paniswojejwagi.pl może przetwarzać dane tej osoby, o ile wykaże istnienie ważnych prawnie uzasadnionych podstaw do przetwarzania, nadrzędnych wobec interesów, praw i wolności tej osoby lub podstaw do ustalenia, dochodzenia lub obrony roszczeń (art. 21 ust. 1 RODO).
Jeżeli dane osobowe są przetwarzane na potrzeby marketingu bezpośredniego, osoba, której dane dotyczą, ma prawo w dowolnym momencie wnieść sprzeciw wobec przetwarzania jej danych osobowych na potrzeby takiego marketingu, w tym profilowania, w zakresie, w jakim przetwarzanie jest związane z takim marketingiem bezpośrednim (art. 21 ust. 2 RODO).

PRAWO DO WNIESIENIA SKARGI

Osoba fizyczna, której dane są przetwarzane przez paniswojejwagi.pl, ma prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego, tj. Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, a po wejściu w życie nowej ustawy o ochronie danych osobowych – do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

SKUTKI NIEPODANIA DANYCH

Podanie przez Klienta danych, ma charakter dobrowolny. Jednakże w przypadku ich niepodania paniswojejwagi.pl może odmówić Klientowi udzielenia jakichkolwiek lub określonych usług.
Podanie przez Klienta osób upoważnionych przez Klienta lub działających w jego imieniu, ma charakter dobrowolny, jednakże jest warunkiem realizacji upoważnienia lub działania w imieniu Klienta.
paniswojejwagi.pl oświadcza :
  1. Informacje o charakterze nieosobowym są zbierane automatycznie. Na ich podstawie tworzone są statystyki zbiorcze dotyczące ruchu na witrynie, użytkowników i ich zachowań. Pozwalają nam również jak najlepiej dopasowywać strony do Państwa potrzeb i upodobań.
  2. Informacje osobowe zbierane są wyłącznie w sposób jawny i za wyraźną zgodą użytkownika. Dane te nie są przekazywane podmiotom trzecim bez zgody użytkownika. Ponadto użytkownik ma prawo żądać ich usunięcia.
  3. W celu usprawnienia działania witryny korzystamy z Cookies.
Czym są pliki „cookies” ?
To niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (z ang. cookie – ciastko), wysyłane przez serwis internetowy, który odwiedzamy i zapisywane na urządzeniu końcowym (komputerze, laptopie, smartfonie), z którego korzystamy podczas przeglądania stron internetowych. Wszystkie działające w internecie serwisy – wyszukiwarki, strony informacyjne, newsowe, sklepy internetowe, strony urzędów państwowych i innych instytucji publicznych, mogą prawidłowo działać dzięki wykorzystaniu plików „cookies”.
Do czego używamy plików „cookies” ?
Pliki „cookies” używane są w celu dostosowania zawartości stron internetowych do preferencji użytkownika. Używane są również w celu tworzenia anonimowych statystyk, które pomagają nam zrozumieć w jaki sposób użytkownik korzysta ze stron internetowych, co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości.
Zarządzanie plikami „cookies”
W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies, jednak może to spowodować, że nie które elementy na naszych stronach przestaną Państwu działać prawidłowo.
Jak zmienia się ustawienia w najbardziej popularnych wyszukiwarkach?

Google Chrome

  • Trzeba kliknąć na menu (w prawym górnym rogu), zakładka Ustawienia > Pokaż ustawienia zaawansowane.
    W sekcji „Prywatność” trzeba kliknąć przycisk Ustawienia treści.
    W sekcji „Pliki cookie” można zmienić następujące ustawienia plików cookie:
    – Usuwanie plików cookie
    – Domyślne blokowanie plików cookie
    – Domyślne zezwalanie na pliki cookie
    – Domyślne zachowywanie plików cookie i danych stron do zamknięcia przeglądarki
    – Określanie wyjątków dla plików cookie z konkretnych witryn lub domen

Internet Explorer 6.0 i 7.0

Z menu przeglądarki (prawy górny róg): Narzędzia > Opcje Internetowe > Prywatność, przycisk Witryny.
Suwakiem ustawiamy poziom, zmianę zatwierdzamy przyciskiem OK.

Mozilla Firefox

Z menu przeglądarki: Narzędzia > Opcje > Prywatność.
Uaktywnić pole Program Firefox: „będzie używał ustawień użytkownika”.
O ciasteczkach (cookies) decyduje zaklikanie – bądź nie – pozycji Akceptuj ciasteczka.

Opera

Z menu przeglądarki: Narzędzie > Preferencje > Zaawansowane.
O ciasteczkach decyduje zaznaczenie – bądź nie – pozycji Ciasteczka.

Safari

W menu rozwijanym Safari trzeba wybrać Preferencje i kliknąć ikonę Bezpieczeństwo.
Tu wybiera się poziom bezpieczeństwa w obszarze ,,Akceptuj pliki cookie”.

piątek, 23 lutego 2018

Czy twoje wady mogą być twoją zaletą?

Wczoraj uczestniczyłam w warsztatach organizowanych przez fantastyczne kobiety z kobietowo.pl na których miałam okazję zmierzyć się ze swoimi wadami. Każda z nas ma takie wady których u siebie nie cierpi i które utrudniają nam rozwój zawodowy a przede wszystkim osobisty.  One po prostu są, wynikają z naszego charakteru, cech osobowości lub dotychczasowych życiowych. doświadczeń. 

Zastanawiałaś się czasem czy da się polubić te wady? A może jeszcze lepiej czy te wady można zamienić w zalety?? Czyż nie o wiele łatwiej było by w życiu, gdybyśmy nie skupiali się nad tym co mamy w sobie złe? Łatwo powiedzieć, gorzej zrobić, nie?  No bo jak polubić na przykład swój brak zorganizowania, który powoduje że nie robimy w życiu wielu ważnych rzeczy, gdyż nie umiemy się zorganizować. Albo jeśli krzyczymy często na nasze pociechy mając potem wyrzuty sumienia to co dobrego można znaleźć w krzyku?? A może nie lubisz w sobie nieumiejętności dbania o siebie i o swoje potrzeby? Dla wszystkich masz czas tylko nie dla siebie. Poświęcasz go rodzinie i a po godzinach  np. pomagasz chorym w ramach wolontariatu. Takich wad można by tu wymieniać tysiące a każda z nas znalazła by dziesiątki swoich. Samemu bardzo trudno jest nam przekuć te nasze niedoskonałości w zalety.

rozwój osobisty
źródło: demotywatory.pl

Jednak ja chciałabym Cię zachęcić Cię do pewnego eksperymentu.

Napisz na kartce trzy wady których najbardziej u siebie nie lubisz i które najbardziej utrudniają Ci życie. Ale tylko trzy najbardziej doskwierające i ani jednej więcej! A potem umów się na kawę z koleżanką lub kolegą, przeczytaj im co napisałaś i poproś aby znaleźli argumenty przemawiające za tym, że wada ta może być twoją zaletą. A potem zrób to samo z dwoma innymi bliskimi lub dalszymi znajomymi :D Będziesz zdziwiona wynikami swojego eksperymentu :) 


Może się na przykład okazać, że twój brak zorganizowania w oczach innych świadczy o tym, że masz mnóstwo zainteresowań i próbujesz pogodzić je z życiem rodzinnym czego inni Ci zazdroszczą? A może nawet usłyszysz, ze zdziwieniem, że nigdy nie byłabyś posądzona o brak zorganizowania w życiu codziennym, gdyż masz tyle na głowie i wszystko jakoś dajesz radę pogodzić, gdzie inni nie dali by rady pogodzić nawet połowy? 
Jeśli twoją wadą jest nerwowość i szybka irytacja na dzieci, to możesz dowiedzieć się, że jesteś dobrą matką i  jest to oznaką miłości do nich. Po prostu zależy Ci na nich, na ich rozwoju, na dobrym wychowaniu, na tym aby wyrosły na mądrych i szczęśliwych dorosłych, tylko może za bardzo chcesz żeby było to perfekcyjne? 
A jeśli twoją wadą jest brak czasu i chęci do zadbania o swoje potrzeby, gdyż stawiasz dobro chorych i potrzebujących nad swoimi to możesz usłyszeć, że jest to oznaką wielkiego serca i miłości do świata i do ludzi. Że jesteś bardzo dobrym człowiekiem, dobrodusznym, odpowiedzialnym i cierpliwym a to już same zalety, prawda?

Dlatego jeszcze raz serdecznie zachęcam Cię do zrobienia tego ćwiczenia. Jeśli nie pokochasz swoich wad, to może spojrzysz na nie choć trochę łaskawszym okiem? A jeśli będziesz na siebie patrzyła łaskawiej to będziesz mieć większą motywację i wiarę w to, że możesz osiągnąć w życiu więcej niż Ci się wydaje? Spróbuj, to nie boli :)

Jeśli zastanawia Cię dlaczego takie ćwiczenie masz zrobić z trzema osobami a nie jedną, to odpowiem na to pewnym cytatem ;)
"Jeśli jedna osoba mówi Ci, że masz ogon, to odwróć się idź dalej i nie zwracaj na to uwagi. Jeśli druga osoba powie Ci że masz ogon, to warto się nad tym zastanowić ale jeśli trzecia osoba powie Ci, że masz ogon to warto się odwrócić " ;) 
Jednym słowem, komunikat jednej osoby może zostać puszczony przez nas mimo uszu. Wady te tak bardzo zakorzeniły się w naszych głowach, że słowa jednej nawet najbliższej przyjaciółki mogą nie zmienić ich w zalety. Jednak gdy usłyszymy je od drugiej, zaczniemy się zastanawiać, a  może jednak coś w tym jest? Jednak gdy i trzecia osoba pomoże nam znaleźć zalety w naszych wadach, to mamy szanse je oswoić. Czego Wam z całego serca życzę :)
zamień wady na zalety
zdjęcie: pixbay-3dman_eu


A na koniec chciałabym dodać, że nie zachęcam Was do pokochania swoich wad i siedzenia na tyłku z myślą, taka jestem i nic z tym nie zrobię :) Chodzi mi raczej o to, aby wady te nie utrudniały nam zmian. Abyśmy dały sobie szansę i wiarę w to, że kiedyś, z czasem pomału, jak będziemy nad sobą pracować, to możemy pozbyć się ich  zupełnie. A na chwilę obecną jakoś tak łaskawiej na nie spojrzysz :D


Jeśli spodobał Ci się wpis, uważasz, że powinni przeczytać go inni, udostępnij go w świat, niech się niesie :)
 Będzie mi  również bardzo miło gdy zostawisz swój komentarz w spawie :)
Zapraszam również na mój profil na FB po więcej motywacji na                 https://www.facebook.com/Paniswojejwagi/


sobota, 3 lutego 2018

Idealna waga..jak stracić dużo i szybko z/na cudownym koktajlu

Jak pewnie wiecie albo i nie wiecie ;) prowadzę od jakiegoś czasu grupę wspierającą dla kobiet odchudzających się. Grupa liczy całkiem sporą już ilość osób. Co i rusz dołącza ktoś nowy jednak sporą liczbę z nich stanowią osoby zajmujące się interesem MLM oferującym tzw szejki lub witaminki odchudzające. Często na początku są dość aktywne, wrzucają nawet swoje metamorfozy po czym ni z gruchy ni z pietruchy piszą "Chcesz wiedzieć jak schudłam napisz priv" Od razu zapala mi się czerwone światło i sprawdzam profil takiej osoby. Jak tylko zobaczę, że oferuje gdzieś cudowne specyfiki bez ostrzeżenia wyrzucam z grupy. I nie ma tu żadnego znaczenia czy taka osoba faktycznie schudła na cudownych szejkach czy nie. Nie mam ani czasu ani ochoty sprawdzać autentyczności ich historii odchudzania. 

Spytacie dlaczego?? Skoro one na tym schudły to dlaczego nie chcę pozwolić innym przekonać się do cudownych właściwości tych specyfików?? Zazdroszczę, bo mnie na nie nie stać a przecież każdy chce schudnąć szybko i bez wysiłku? A może jednak, jak to piszą niektórzy, zazdroszczę innym sukcesu zarówno w odchudzaniu jak i w w biznesie bo sama nic nie osiągnęłam??

Nic bardziej mylnego, choć osobiście spotykam się z takimi właśnie wiadomościami od wściekłych "bizmesmenek" wyrzuconych z grupy ;) 

Otóż moi drodzy, ja przekonałam się na własnej skórze i portfelu, że te specyfiki to jedna wielka ściema.

czy szejki dietetyczne działają
źródło: Couleur/Pixbay

Kiedy w 2014 roku przeszłam na dietę przez pierwsze 3 miesiące odchudzałam się swoimi sposobami ( raz lepszymi jak zdrowa zbilansowana dieta  + ruch a raz gorszymi jak 1100-1200 kcal + ruch). Jednak po 3 miesiącach spadek wagi mocno spowolnił a ja nadal chciałam mieć jeszcze kilka kg mniej. Oczywiście chciałam, żeby nastąpiło to szybko, tu już i teraz bo należę do osób raczej niecierpliwych ;)  Wtedy w moim życiu pojawiła się osoba która zaproponowała mi wejście w biznes "Herb...". No dobra pomińmy nazwę taki to nazwijmy go od herbaty ;) Powiedziała  - "Słuchaj, wejdź z nami w biznes, schudniesz bez wysiłku jeszcze te 5 kg a przy okazji zarobisz"
W pierwszej chwili zadziałała moja ludzka próżność i chęć zarobienia "milionów" na swojej historii. Pomyślałam więc - Co mi szkodzi spróbować? Przecież jeśli to faktycznie działa i schudnę te 5 kg ( a do tej pory schudłam już 15 kg) to nikt nie będzie tak na prawdę wiedział czy udało mi się na tym zrzucić tylko 5 czy może 20 kg? Zdjęcia będą mówiły same za siebie. No więc umówiłam się na spotkanie rekrutacyjne :)

Przemiła Pani Ela która zarządzała  w naszym mieście tym biznesem przyjęła mnie bardzo gościnnie. Z uśmiechem na ustach zrobiła  mi badanie na pomiar masy ciała, tkanki tłuszczowej i mięśniowej ( ho, ho jaki to profesjonalny gabinet pomyślałam) i poczęstowała szklaneczką pysznego koktajlu. Oczywiście od razu zaczęła swój wywód jakie to cudowne właściwości ma ten "szejk". Poprosiłam o ulotkę ze składem i wartościami odżywczymi koktajlu jednak Pani Ela powiedziała, że najpierw szybciutko umowa. Daję do łapki 100 zł ( oczywiście bez żadnego rachunku lub paragonu) i już mam w rękach cały początkowy starter. Czarną torbę wypełnioną broszurami i ulotkami zawierającymi wszystkie dostępne u nich specyfiki wraz opakowaniem szejku starczającego na 21 dni ( smak dla atrakcyjności mogę sobie wybrać sama) 
Hmmm, musiałam się chwilę zastanowić bo nie do końca spodobał mi się ten pomysł. Nie lubię w ciemno lekką ręką wydawać kasy. Jednak kiedy ja myślałam, Pani Ela przedstawiła mi cudowną piramidę finansową ile to ja mogę zarobić na tych koktajlach. Wystarczy, że znajdę X osób które wejdą w biznes a one znajdą Y następnych chętnych to za jakieś pół roku wybuduję sobie willę na wyspie Bali ;) Ja nawet nie będę musiała sama już nic kupować, wystarczy że wyrobię pewien plan. Wbrew pozorom, aż tak głupia nie jestem, liczyć też umiem bo w końcu jestem księgową i wiedziałam, że ten plan wcale nie jest taki prosty do osiągnięcia. Jednak jakoś wcale nie zależało mi od razu na milionach i miałam nadzieję na kilka dodatkowych stówek co miesiąc w portfelu. Poza tym będę robić to co kocham, czyli poznawać nowych ludzi i gadać :D Pomyślałam więc - Dobra, raz się żyje, nieraz więcej na głupoty się wydaje niż te 100 zł. Jak nie ma innej możliwości żeby to sprawdzić przed zakupem to odżałuję tę stówkę.  Tak też zrobiłam. Dostałam cudowny starter i na odchodne informację, że mam zastępować jeden lub dwa posiłki tymi koktajlami. Najlepiej śniadanie i kolację i jeść tylko obiad. Oho.. tu zapaliła mi się w głowie już nie żółta ale czerwona lampka. No ale cóż, umowa podpisana, stówa mniej w portfelu a teraz jadę do domu przekonać się, że nie były to pieniądze wyrzucone w błoto.


....No i niestety pożałowałam swojej decyzji już godzinę później. Od razu złapałam w rękę opakowanie koktajlu odżywczego i zaczęłam czytać skład. Witaminki XYZ - ok pomyślałam. Nie jest źle ma dużo witamin, ale już za chwilę mina mi zrzedła. Czytam dalej. Białko ok 35 gr na 100 gr  produktu. Węglowodany 34,6 gr na 100 gr produktu ( w tym prawie 33 gr cukru!!! ) Dla porównania wyciągnęłam z szafki odżywkę białkową nabytą w sklepie dla sportowców, którą używałam czasem do przyrządzania posiłków lub koktajli po treningowych. I co się okazało??   Moja odżywka zawiera w 100 gramach produktu aż 80 gram białka i tylko 4,4 grama węglowodanów ( w tym 1,2 grama cukru)!!!!!! O matulu pomyślałam, toż to sam syf :( Nie wspomnę już o tym, że moja odżywka zawierająca 22 porcje kosztuje około 40-50 zł przy czym koktajl odżywczy "Herbata" zawierający 21 porcji aż 100 zł!!! ( i to już w 2014 roku) 
Porcja gotowego "szejka" to 221 kcal w tym 17 gram białka i prawie 21 gr cukru czyli jakieś 4 łyżeczki!!!! 
Ech... postanowiłam choć spróbować ten specyfik i przyznam Wam szczerze... no nie dało się tego pić :( Jak dla mnie ohydne w smaku, mdłe i czuć jakby mąką. Być może za sprawą białka z soi które jest specyficzne w smaku. O matulu pomyślałam, no to się zrobiłaś Monia w balona :/


czy działa dieta koktajlowa



Wiedziałam już, że ten specyfik faktycznie może działać, ale nie dlatego, że jest taki cudowny. Cały pic kryje się w ogólnej kaloryczności na diecie "szejkowej" Porcja szejka to ok 221 kcal. Zakładając, że zastąpisz nim śniadanie i kolację to masz około 420 kcal. Jeśli dodasz do tego obiad ok 500-600 kcal i nie zjesz nic więcej to twoja dzienna kaloryczność spadnie poniżej 1000 kcal!!! Przy tej kaloryczności zwłaszcza na początku diety nie ma bata, musisz schudnąć!!  Oczywiście tylko na początku, po przy tak restrykcyjnej diecie jesteś na bardzo dobrej drodze do rozwalenia sobie metabolizmu ( tzw. zastoju metabolicznego) przy którym nawet spożywając 1000 kcal będziesz tyć lub waga będzie stała w miejscu.   Nawet jeśli dodasz do tego z dwie przekąski ( jakiś owoc i warzywko, bo przecież wiesz, że na diecie trzeba to jeść;) ) to i tak ogólne spożycie wyniesie jakieś 1200-1400 kcal. Zakładając, że do tej pory jadłaś jakieś 2000-3000 kcal to sama widzisz, że jest to mocne ograniczenie i stąd początkowy sukces i efekt WOW. Tak więc jeśli chcesz szybko, niezdrowo i natychmiastowym efektem jojo. Proszę, kupuj, twój wybór. Zastanawia mnie też, czy i ile jesteście wytrwać w tej restrykcyjnej diecie. Według zapewnień Pani Eli nie miało się czuć głodu dzięki odpowiednio dobranym składnikiem odżywczym i nie mieć chęci na podjadanie w ciągu dnia a szczególnie wieczorem. Sama na sobie tego nie sprawdziłam, więc nie potwierdzę, ale jeśli stosowałaś kiedyś taką "dietę" to proszę podziel się ze mną wrażeniami w komentarzu :)



No i na tym skończyła się moja przygoda z odchudzaniem dzięki "szejkom" Już więcej nie kontynuowałam spożywania "napoju Bogów". Wolałam wytrwać w swojej  zdrowej  diecie i poczekać cierpliwie na efekt końcowy. Uff, na szczęście się udało! A radość przeogromna, o wiele większa niż gdybym zrobiła to ze "wspomagaczem" :D . W zasadzie nie wiem czemu nie wyrzuciłam tego badziewia do tej pory?? Chyba tylko dlatego, żeby przypominał mi o mojej głupocie ;) A dziś kiedy postanowiłam napisać ten wpis, dostrzegłam nawet, że jest on już dość mocno przeterminowany ;) No więc chyba nadszedł czas, może właśnie dzięki temu wpisowi na pożegnanie się ostateczne z moją przygodą pt "Odchudzanie z koktajlem odżywczym w roli głównej" :D

szejki białkowe


Zapewne część z Was zastanawia się ile zarobiłam na tych koktajlach i na tym biznesie?? 

Otóż moi drodzy zarobiłam całe wielkie  0 zł !!!!


Przez moment przyszło mi do głowy, że przecież kobity i tak się na tym nie znają. Że przecież wszystkie chcą schudnąć szybko i łatwo a na moje sposoby patrzą z politowaniem. Że przecież w sieci to i tak nikt nie wie czy schudłam sama czy z "szejkami"?? Że przecież są moje zdjęcia przed i po odchudzaniu i zobaczą efekty. Zapewne niewielki ułamek pokusi się o sprawdzenie autentyczności mojego odchudzania, a nawet jak to zrobią, to wiele z nich skusi się tak jak i ja choćby na spróbowanie tego specyfiku. W myśl zasady w każdym kłamstwie jest ziarenko prawdy a ja chcę schudnąć szybko i bez wysiłku a więc a nóż się uda?? Choćby nawet każda co się w to wkręci kupiła 1 opakowanie a potem poszła po rozum do głowy to zarobię na tym sporą sumkę.... a jednak zarobiłam 0 zł. Dlaczego??

Otóż moje drogie dlatego, że moje zaćmienie umysłu trwało tylko chwilę. Gdy rozum doszedł do głowy wiedziałam już, że to nie jest moja droga. Nie chcę i nie potrafię oszukiwać ludzi. Stawiam na autentyczność i na prawdę. Być może dzięki mnie schudnie 5 a nie 150 kobiet ale wiem, że zrobią to mądrze i z głową. Nie potrafię żerować na ludzkiej naiwności i być może dlatego nigdy nie dorobię się milionów. Być może już dawno miałabym ten dom na Bali ;) Ale mam swoje 4 pokoje w bloku z wielkiej płyty na kredyt i mam spokój sumienia. Staram się być uczciwym człowiekiem a to nie zawsze idzie w parze z biznesie. Mówi się trudno. Czasem trzeba wybrać pomiędzy "mieć" a "być"  Być może kiedyś dorobię się też na swojej autentyczności, kto wie?? 

Na razie piszę ten post aby Was przestrzec przed takimi biznesami. Oczywiście co zrobić, wejść czy nie wejść w taki biznes, odchudzać się czy nie z tymi specyfikami pozostawiam każdemu z Was indywidualnie. Piszę dziś tylko i wyłącznie ze swojej perspektywy i swojego doświadczenia. Pamiętajcie jednak, że zwykły śmiertelnik tak do końca albo wcale nie zna się na wartościach odżywczych posiłków, a przedstawicielki tego biznesu przedstawiają produkty mówiąc Wam o ich samych superlatywach. Być może same nie zdają sobie sprawy co tak na prawdę jest w składzie tych suplementów i skąd ich efektywność?

 Dlaczego akurat dziś to piszę skoro minęły już prawie 4 lata od mojej przygody?? Otóż, zainspirował mnie do tego wpis jednej z Pań z mojej grupy która właśnie "wyleciała" za ukrytą reklamę Joice+ czy jakoś tak. Nazwa specyfiku jest tu bez znaczenia. Na grupie padło pytanie "Pochwalcie się ile już schudłyście" i na to odpowiedź jednej z uczestniczek   - Ja 90 kg - Od razu zrobiło się  poruszenie i wielkie WOW, jak to zrobiłaś itd. No i komentarz pani odchudzonej o 90 kg - "Zapraszam na mój profil" zapalił mi ostrzegawczą lampkę w głowie. Przejrzałam profil, znalazłam w nim ukrytą reklamę tych specyfików i wywaliłam bez tłumaczenia z grupy. Następnego dnia przez zupełny przypadek, wyświetlił mi się post, że dziewczyna obsmarowała w sieci naszą grupę a mówiąc ściśle mnie, że nic nie osiągnęłam,  a na grupie robię jako gwiazda i bezczelnie z zazdrości nie uwierzyłam w jej historię odchudzania i uratowania jej życia przez "szejki". No i że z tej zazdrości ją wywaliłam. Odpisałam grzecznie, że owszem nie wierzę ( choć faktycznie patrząc wstecz na 2013 rok miała mega nadwagę a w 2014 już była szczupła) ale wyleciała z grupy nie przez to, że jej nie wierzę, tylko złamała regulamin grupy mówiący wyraźnie "Nie tolerujemy tu reklamy ani tych jawnej ani ukrytej suplementów diety. A jeśli chodzi o moje sukcesy to dla jednych będą one żadne, dla innych ogromne a dla mnie na prawdę spore  i przeczytać o nich mogą sobie wszyscy uczciwie tu: Co odchudzanie zmieniło w moim życiu. I na tym zakończyłam zupełnie zbędną dalszą dyskusję.

 I być może zupełnie zapomniałabym o sprawie gdyby nie to, że wieczorem dostałam taką oto wiadomość " Witam, ma Pani rację co do "DL" to jest kłamczucha . Ona sama z siebie nie schudła. Była na operacji bo była bardzo gruba a teraz chwali się jakimiś szejkami czy czymś co ona nie je i to jeszcze z krzywdy innych" 


Dlatego właśnie pomyślałam, że czas odsłonić kulisy tych biznesów. I pokazać Wam, że niektóre osoby które nawet dużo schudły a dziś reklamują jakiś specyfik, który to niby w 99 % przyczynił się do utraty  ich wagi najzwyczajniej w świecie KŁAMIĄ. I nie boję się użyć tego słowa ale jak dla mnie są po prostu OSZUSTAMI żerującymi na naiwności innych.

Ja nie lubię być oszukiwana? A ty??

Jeśli spodobał Ci się wpis, uważasz, że powinni przeczytać go inni, bądź sama padłaś ofiarą takiego biznesu udostępnij post dalej. Będzie mi bardzo miło gdy zostawisz też swój komentarz w spawie :)
Zapraszam również na mój profil na FB po więcej motywacji na                                    https://www.facebook.com/Paniswojejwagi/