niedziela, 20 listopada 2016

Z pamiętnika "jedzenioholika"

Wczoraj rano po przebudzeniu  kiedy kolejny raz w tym miesiącu źle się czułam powiedziałam do siebie: "I znów to zrobiłaś :( Jak ja siebie za to nie lubię. Ale od dziś dosyć. To był ostatni raz...". 
Po czym rozpoczął się dzień jak co dzień. Na śniadanie byłam grzeczniutka bo czułam w żołądku jeszcze wczorajsze szaleństwo ale potem na pierwszej przerwie na kawę dziabnęłam sobie "maluszka".  Po południu zadzwonili znajomi i zaprosili spontanicznie na imprezę a że dawno się nie widzieliśmy chętnie się zgodziłam. Nie wypadało pójść z gołą ręką więc kupiłam jakiś "zestaw imprezowy" W domu spożyłam trochę tego co kupiłam co by sprawdzić czy świeże i czy smaczne. Resztę grzeczniutko spakowałam i poszłam na imprezę z mocnym postanowieniem, że dziś będę grzeczna. Jednak gdy stanęło wszystko na stole poczułam ssanie w żołądku i ...popłynęłam. 
Dziś rano obudziłam się z bólem głowy, uciskiem w żołądku i fatalnym samopoczuciem psychicznym.  Ech, miało być od wczoraj ale na pewno od dziś się uda.

Brzmi jak wyznanie alkoholiczki?? 

Ale nie jest. Alkoholu na imprezie nie tknęłam bo resztką sił i rozumu mówię sobie, że aby nie wrócić do wagi z przed 3 lat będę unikać kalorycznych rzeczy do których mnie nie ciągnie i regularnie ćwiczyć Na wstępie mowa o jedzeniu. O obżarstwie potrawami których osoba ze skłonnością do tycia nie powinna ruszać!!! Sałatkach  z majonezem, słodyczach czy białym pieczywie w dużych ilościach. Że nie wspomnę o coli i słodkich sokach wypitych na imprezie. 

źródło: https://www.youtube.com/watch?v=Fx89XfKF--Q


Ach a jeszcze kilka miesięcy temu piałam peany wszem i wobec, że utrzymanie wagi jest możliwe a nawet bardzo proste. Przecież 2,5 roku wytrzymałam. Całkowicie zmieniłam rodzaj jedzonych posiłków na zdrowy i fit. Dałabym sobie chyba ręce obciąć, że nie wrócę już  do kotletów w panierce, pierogów, kopytek czy białego pieczywa. Wystarczyło jednak, żeby coś naruszyło mój system dbania o to co i jak jem a wszystko posypało się jak domek z kart i uzależnienie do jedzonych przed dietą potraw i obżarstwa wróciło. 

Zaczęło się od wakacji na których postanowiłam zaszaleć i nie odmawiałam sobie niczego. Do tego wzięłam dodatkowy etat i jakby mi było mało postanowiłam prowadzić zajęcia Zumba. No przecież dzięki temu jest aktywna fizycznie pomyśli pewnie niejeden z Was!!. OK. Macie racje. Jednak brak czasu na gotowanie i regularnie spożywanie posiłków spowodował, że pomału wróciłam do  wysoko przetworzonych dań. Raz czy drugi nie zrobiłam obiadu na następny dzień bo wyszłam do pracy o 6.30 a wróciłam do domu o 21.00 i nie miałam siły stać przy garnkach. Następnego dnia w porze obiadowej zjadłam kupne pierogi. Przecież raz czy dwa mnie nie zabije, pomyślałam. Jednak takie dni z "pierogami" czy gotowymi "makaronami w sosie" albo też "pizzą" zdarzały się coraz częściej. Oczywiście każdy słony posiłek musiał być zagryziony czymś słodkim. 

Organizm uzależniony od takiego jedzenia szybko dopomniał się o to z czego został jakiś czas temu ograbiony a ciało bardzo szybko zaczęło kumulować tę energię spożytą z nadmiarem węglowodanów i zamieniało ją w tłuszczyk.  Do tego rodzaj jedzonych posiłków od śniadania do podwieczorku powodował, że szybko po nich robiłam się głodna i wracając z Zumby o 20.00 zasiadałam do kolacji która...potrafiła kończyć się o 22.00 :( Oczywiście zawsze zaczynałam grzecznie od pełnowartościowego posiłku a potem ... tu paluszek, tu cukiereczek , to nagła ochota na pszenną pachnącą bułeczkę z masłem i żółtym serem o 21.00. Codziennie obiecuję sobie że to był ostatni raz i od jutra wracam na właściwe tory. I codziennie legnę.  Waga od wakacji ruszyła mocno w górę a ja ważąc się co miesiąc jestem na siebie coraz bardziej zła. 
Znacie to??

nałogowe obżeranie się
źródło: zdrowie.gazeta.pl

JESTEM JEDZENIOHOLICZKĄ I NIE JESTEM Z TEGO DUMNA!!!

Nie wstydzę się o tym głośno mówić ani nie usprawiedliwiam tym swojego obżarstwa. Po prostu jestem w nawrocie. Wiem, że uda mi się podnieść po tym upadku. Znam zasady, wiem co robić. Aczkolwiek wrócenie na właściwe tory jest trudne jak cholera. Jeden, dwa dni jest super a potem legnę na całej linii i tak od nowa. Jeszcze niedawno byłam wsparciem i motywacją dla osób z nadwagą a dziś ja sama potrzebuję takiego wsparcia. 
Tak to z tym uzależnieniem bywa. Bo w przeciwieństwie do alkoholika -abstynenta który sklep z alkoholem omija szerokim łukiem "jedzenioholicy" z jedzenia zrezygnować całkiem nie mogą. Mogą jednak nauczyć się jeść zdrowo i regularnie.

Zastanawiasz się czy też jesteś  uzależniona/y od jedzenia?

"Sprawdź 14 punktów, które pomogą ci stwierdzić, czy jesteś Anonimowym Żarłokiem:
  1. Czy jesz, kiedy nie jesteś głodna?
  2. Czy sprawiasz sobie "uczty jedzeniowe" bez wyraźnego powodu?
  3. Czy masz poczucie winy i wyrzuty sumienia, kiedy się objesz?
  4. Czy poświęcasz jedzeniu zbyt wiele czasu i myśli?
  5. Czy czekasz z zadowoleniem i niecierpliwością na chwile, kiedy będziesz mogła jeść w samotności?
  6. Czy z wyprzedzeniem planujesz te sekretne uczty? Czy jesz umiarkowanie w towarzystwie innych osób?
  7. Czy twoja waga ma wpływ na sposób, w jaki żyjesz?
  8. Czy próbowałaś być na diecie przez tydzień lub dłużej i rezygnowałaś przed czasem?
  9. Czy czujesz się dotknięta, gdy ktoś ci mówi, że wystarczy trochę silnej woli, żebyś przestała się objadać?
  10. Czy wbrew oczywistym faktom nadal żywisz przekonanie, że możesz przejść na dietę, kiedy tylko zechcesz?
  11. Czy pożądasz jedzenia o różnych porach dnia i nocy, innych niż pory normalnych posiłków?
  12. Czy jesz, aby uciec od zmartwień i kłopotów?
  13. Czy kiedykolwiek twoje zdrowie było zagrożone w wyniku otyłości lub sposobu odżywiania się?
  14. Czy twoje zachowania związane z jedzeniem czynią ciebie lub innych nieszczęśliwymi?
Czy odpowiedziałaś "TAK" na trzy lub więcej pytań? Jeśli tak, to możliwe, że masz lub będziesz mieć problem kompulsywnego jedzenia."
źródło: http://www.papilot.pl/zdrowie/czy-jestes-uzalezniona-od-jedzenia,3371,1

Nieważne czy jesteś na początki swojej drogi z odchudzaniem czy też na finiszu. Jeśli potrzebujesz wsparcia lub chcesz się podzielić swoim sukcesem czy historią dołącz do zamkniętej grupy na FB Odchudzanie od FAT do FIT i polub na nasz funpage na facebook: schudnijtaak

obżarstwo
źródło: sznupkowie w podróży życia

jedzenioholizm
www.istotna.pl

3 komentarze:

  1. Trzymam kciuki za to żeby udało Ci się wrócić na właściwe tory.
    Ja też jakiś czas temu trochę odpuściłam dietę i sięgałam po kaloryczne, ale jakże pyszne dania! Na szczęście to już minęło - po prostu potrzebowałam takiego "jedzeniowego" luzu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to dla mnie ważne kiedy wiem, że są osoby które mentalnie mnie wspierają. Nie zawsze, a nawet bardzo rzadko mamy wsparcie w bliskich i tym samym szybciej się poddajemy. A wystarczy pomyśleć, że na świecie jest wielu nawet zupełnie obcych ludzi którzy w ciebie wierzą :)Pozdrawiam

      Usuń
  2. Jakbys pisala o moim zyciu... a te 14 pytań - na wszystkie odpowiedziałam twierdząco :(

    OdpowiedzUsuń