niedziela, 6 marca 2016

I odpuść nam nasze grzechy.....siłownio.

 Wczoraj znajomi zupełnie spontanicznie zorganizowali imprezę. Kazali przynieść jakieś przekąski i siebie :D

Wracając z treningu wpadłam szybko do sklepu i zrobiłam zakupy na fit sałatkę gyrosową z kurczaka. Żadnych szaleństw tylko kurczak, trochę kukurydzy, cebuli, ogórek i sałata a sos oczywiście jogurtowy.

 Jednak moi znajomi nie są zbyt fit i przynieśli swoje smakołyki. A więc była sałatka ze zdrowego tuńczyka ale niestety jako dodatek był majonez i ser żółty a także przepyszny bigosik który też do najlżejszych dań nie należy.  Zdecydowałam się również na drinka a ponieważ jak piję alkohol to dużo jem to... popłynęłam. Zrobiłam sobie taki nieplanowany Cheat Day.

W nocy kładąc się spać czułam się fatalnie. Pomimo dużego zmęczenia nie mogłam zasnąć. Czułam, że mój organizm zamiast odpoczywać mobilizuje wszystkie siły aby strawić jedzenie. Rano oczywiście wstałam tylko pozornie wyspana za to z pewnością przejedzona.

źródło:vitalia.pl



No cóż, z pewnością popełniłam wczoraj grzech obżarstwa i dziś powinnam się z tego wyspowiadać. Niektórzy zapewne poszli by w takiej sytuacji do konfesjonału. Pewnie nawet po takiej spowiedzi i odmówieniu zadanej pokuty poczuli się lżejsi ale na duchu.

Ja dla odmiany postanowiłam odpokutować.... na siłowni. Wstałam rano, wypiłam kawę, zabrałam banana ( w razie jakby mi jednak opadły siły bez śniadania podczas treningu) i poszłam na Bike Power czyli 60 min intensywnego pedałowania na rowerze. I absolutnie nie oszczędzałam się na treningu. W końcu jak pokuta to pokuta :) Po godzinie intensywnej pracy wyszłam mokra, zmęczona i szczęśliwa. I ja również poczułam się lżejsza, ale fizycznie :D


źródło:1080.plus

Dlatego jeśli popełnimy grzech obżarstwa i postanowimy się z niego rozgrzeszyć niech każdy wybierze dla siebie najlepszą pokutę :)
Amen

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz