środa, 2 marca 2016

Co odchudzanie zmieniło w moim życiu?

Minęło już na prawdę sporo czasu odkąd postanowiłam raz na zawsze zmienić swoje życie. W 2014 roku rozpoczęłam swoją przygodę z odchudzaniem, a zrobiłam to, bo moje życie stało się dla mnie nieznośne. 
Czy mogę powiedzieć, że odchudzam się cały czas? Właściwie i tak i nie. Tak, dlatego, że zdrowe jedzenie stało się moim przyjacielem i moje posiłki bardzo często przypominają te, które stosują osoby na diecie. I nie, ponieważ zdarza mi się zjeść zarówno za dużo jak i  niezdrowo a to nie sprzyja utracie wagi :)



Właściwie zaczynałam tak jak większość ludzi. Czyli od chaosu. Wiem, że nic nie wiem ;) Kompletnie nie wiedziałam jak i co jeść dlatego zakupiłam dietę w internecie i chyba po raz pierwszy w życiu moja determinacja była tak duża, że pilnie się do niej stosowałam :) 
 Postanowiłam też ćwiczyć co początkowo wychodziło mi nieudolnie, zresztą tak jak u większości osób, które nie uprawiają żadnej aktywności przez ładnych kilka lub kilkanaście lat. Zdecydowałam się na Zumbę , gdyż jak byłam młoda to trenowałam taniec i bardzo to lubiłam. Pomyślałam...spróbuję co mi szkodzi. Po pierwszym szoku okazało się, że Zumba stała się moją pasją i sposobem na stres a moja miłość do niej zaprowadza mnie nawet na drugi koniec polski :)

źródło: kobiece inspiracje
Oczywiście podczas odchudzania nie obyło się bez kryzysów. Organizm się buntował, kolana odmawiały posłuszeństwa ale się nie poddałam. Po pewnym czasie zaczęłam się zastanawiać ile w zasadzie  dziennie jem tych kalorii? 1000? 1500? 2000? I postanowiłam to liczyć. Okazało się to o wiele prostsze niż by się wydawało.
Przetrwałam też święta Wielkanocne i to nie tylko nie tyjąc podczas nich ale i nawet trochę chudnąc. Udowodniłam więc samej sobie, że wszystko siedzi w głowie i zależy tylko od nas i naszej motywacji. Po czterech miesiącach osiągnęłam swój cel i stworzyłam swój własny nowy dekalog dbania o siebie który zamieszczam tu: Mój dekalog dietetyczny. 

źródło:temysli.pl
Od początku diety, pisałam tego bloga ale traktowałam go jako rodzaj swoistego pamiętnika. Był dla mnie rodzajem wsparcia emocjonalnego. Mogłam mu się "wygadać" a o mnie nie ocenił i zrozumiał :D Niektórzy potrzebują do tego innego człowieka. Ja takiej osoby wokół siebie nie mogłam znaleźć dlatego wybrałam taką formę do wygadania się. Po pewnym czasie założyłam też stronę na Facebooku , gdyż czułam dużą potrzebę dzielenia się moją motywacją z innymi. Po jakimś czasie uznałam, że i ten blog może komuś pomóc :D  Jest w końcu moją prawdziwą historią
 i mam nadzieję, że napawa optymizmem, iż nie wszystko jeszcze stracone i można zmienić swoje życie o 180 stopni , ba nawet i o 360 stopni :D W pewnym momencie uświadomiłam sobie jak ważny jest  aspekt psychologiczny  w odchudzaniu. Dziś mylę, że nawet najważniejszy.

Podczas mojej ponad dwuletniej wędrówki mierzyłam się z coraz to nowymi wyzwaniami, takimi jak na przykład miesiąc bez słodyczy  które są moim nałogiem czy też rzucanie palenia. Oczywiście dzieliłam się z Wami swoimi spostrzeżeniami co do skutków walki z tymi nałogami a także swoimi sukcesami i obawami.  a także porażkami . Ciągle szukałam i szukam pomysłów na to aby być dla samej siebie coraz lepszą Panią swojego czasu i losu :)


Poza tym poznawałam coraz to  nowe smaki a przepisami chętnie się z Wami dzieliłam na przykład tu:




Tak więc po 35 latach powstałam na nowo jak Feniks z popiołu. Z wiecznie smutnej  i zakompleksionej dziewczyny stałam się pewną siebie, dojrzałą emocjonalnie kobietą. Która czuje się świetnie nie tylko w swojej skórze ale ma także siłę "emocjonalną". (Oczywiście na zewnątrz dla otoczenia  nawet mając nadwagę sprawiałam pozory wesołej, krzykliwej i pewnej siebie osoby ale wracając do domu i patrząc w lustro widziałam w swoich oczach morze niepewności. Przejawiało się to tkwieniem w miejscu w karierze zawodowej jak i tkwienie w toksycznych związkach i znajomościach)

Na swojej drodze poznałam wspaniałych ludzi, którzy potrafią zarażać swoją pasją. Którzy mają mega energię do życia i dzielą się nią z innymi. Ludzi trochę "szalonych" jak moje ukochane Zumbaludki z którymi można się świetnie bawić ale i porozmawiać o "życiu" na poważnie. Jak i osoby wyważone, z cudownymi pokładami spokoju i energii życiowej ( takich jak np. annaniemczynow.pl  ), które dzielą się swoją energią poprzez uśmiech i wiarę w to, że każdy potrafi przekraczać swoje granice wytrzymałości

I całkiem niedawno odkryłam dzięki cudownej osobie pewną mądrość z którą się utożsamiam.
 "Ciało jest piękne w każdym rozmiarze ale pod warunkiem, że jest silne i zadbane" - Autorem tych słów jest moja obecnie ulubiona trenerka autorskiego treningu Green Fitness Anna Niemczynow. ( notabene trening zabójczy :P )

Dlatego nie liczą się już dla mnie tak bardzo kilogramy. Dziś cieszę się z każdego treningu, z każdego dodatkowego powtórzenia ćwiczenia które uda mi się wykonać. Za to, że moje ciało dziękuje mi  codziennie za to, że o nie dbam pozwalając wnosić zakupy na 5 piętro bez zadyszki a także "biegać" przy astmie.  A więc co zmieniło odchudzanie w moim życiu? Dało mi siłę. SIŁĘ nie tylko fizyczną ale przede wszystkim psychiczną a to dużo więcej niż bym sobie życzyła. Codziennie podejmuję nowy trening. Nie tylko na siłowni ale i w życiu prywatnym na przykład trenując samodyscyplinę. 

Staram się żyć według zasady " Wymagaj od siebie, choćby inni od ciebie nie wymagali"  .
Różnie z tym bywa ale się nie poddaję. Nawet jak mam chwilę słabości, to podnoszę się z kolan, otrzepuję i walczę dalej. Trening, trening i jeszcze raz trening zarówno ciała jak i umysłu. Uczucie które się pojawia po osiągnięciu kolejnego nawet maleńkiego sukcesu jest nie do opisania. Po prostu musicie to przeżyć. 
A ja wierzę, że każdy z Was to potrafi i mówi Wam to kobieta która przez 35 lat siedziała na tyłku i narzekała, że nic jej się nie udaje w życiu. 
A więc do dzieła :D

O oto moja metamorfoza . Od szczupłej małolaty do smutnej i nieszczęśliwej kobiety z nadwagą po moje nowe życie :D
moje odchudzanie

 
Postanowiłam też, zmienić swoje życie zawodowe i wreszcie robić coś co sprawia mi przyjemność a nie coś co potrafię ale nie lubię. I tak oto z księgowej, stałam się instruktorem Zumba, ba nawet Strong by Zumba :D ( tak, tak Ja -ta która zawsze mówiła że NIENAWIDZI ćwiczyć ;)  Ostatnio próbuję też swoich sił jako diet-coach z całkiem niezłym rezultatem. Szkolenia coachingowe i psychologiczne zrobiłam już dawno a obecnie skupiam się na szkoleniach z dietetyki abym mogła pomóc ludziom nie tylko zmienić ich nastawienie ale i nauczyć zdrowego odżywiania. Tym co będzie mnie różniło od innych dietetyków, to indywidualne podejście do człowieka w sensie jego dotychczasowych doświadczeń życiowych ale wcale niekoniecznie związanych z dietą. Według mojej teorii sposób odżywiania jest tylko odzwierciedleniem naszych przekonań i emocji. Dlatego, spróbujemy z klientami zajrzeć trochę dalej niż do przysłowiowej lodówki :)





3 komentarze:

  1. Nie ważne, że zaczęłaś od chaosu - tak robi większość osób:p Ważne,że zaczełaś i zmieniłaś swoje życie ! Serdecznie Ci gratuluję wytrwałości :) A zdrowe jedzenie naprawdę może stac się przyjacielem - wiem po sobie, tylko że u mnie dieta i sport wynikały z problemów zdrowotnych :) Metamorfoza piękna - bardzo mi się podoba Twoja obecna sylwetka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyle inspiracji i motywacji! Na pewno się to wszystko przyda przed latem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam. Szczerze podziwiam :) Ja mam problem w drugą stronę - chciałabym troszkę przytyć. Przebadałam się, jest okej, a jem naprawdę dużo... ;) Mimo tego mam szybki tryb życia (w sensie w ciągu dnia zużywam wiele energii) i narazie się cieszę, że mogę się nie ograniczać w jedzeniu ;) Ale nie wiem, czy miałabym silną wolę, jak Ty. Kochana, wspaniale! :)

    OdpowiedzUsuń