piątek, 5 lutego 2016

Jak "ZJEŚĆ" pączka w tłusty czwartek - z pamiętnika słodyczoholiczki

Wczoraj był tłusty czwartek a ja na detoksie od cukru. Intensywnie więc myślałam jak przetrwać ten dzień bez zjedzenia tego jakże pysznego i aromatycznego a jednak kupnego i słodkiego pączka.  Wiedziałam, że łatwo nie będzie bo pewnie od 7 rano w pracy znajomi będą kusić pachnącymi wypiekami.

Postanowiłam, że pączka nie zjem. A żeby przetrwać ten dzień zrobiłam sobie dzień wcześniej wieczorem pyszne zdrowe babeczki kokosowe bez cukru   i dumna z  siebie wybrałam się rano dziarskim krokiem i uśmiechem na twarzy do pracy. Zgodnie z moimi przypuszczeniami, większość osób w pracy kusiła pachnącymi wypiekami ale byłam twarda. Odpowiadałam  grzecznie, że dziękuję ale nie jem słodkiego i że mam ze sobą moje zdrowe babeczki którymi mogę ich  poczęstować aby i oni spróbowali zdrowej alternatywy dla pączka.


Niektórzy pukali się w głowę, drudzy tłumaczyli, że jednego można, jeszcze inni przekonywali że w tłusty czwartek trzeba się ich najeść koniecznie bo taka tradycja i będę miała cały rok pecha jak nie zjem a jeszcze inni po prostu to zaakceptowali i uszanowali.

źródło" demotywatory.pl

Dzielnie wytrwałam do południa kiedy to wybrałam się na spotkanie służbowe a przed nim zjadłam lekkie drugie śniadanie. Plan był taki, że po spotkaniu odbiorę dziecko z zajęć, pojadę do domu i zjem obiad i będzie to ok 15.00, potem lekki podwieczorek ( zapewne tę moją zdrową babeczkę jedną lub dwie), potem trening no i oczywiście  koniecznie białkowa kolacja. Piękny plan!!!
W głowie już miałam pięknie ułożony post "Jak nie zjeść pączka w tłusty czwartek"

A jednak......

Po spotkaniu postanowiłam kupić po drodze po pączku dla mojej rodzinki bo przecież oni na diecie ani na detoksie nie są, to co im będę żałować. A, że po drodze mijałam (ponoć) najlepszą pączkarnię w Szczecinie w której robią pączki na miejscu to mimo ogromnej kolejki pomyślałam "Stanę, a co tam, niech sobie zjedzą takiego cieplutkiego pączka. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Okazało się, że produkcja pączków wcale nie jest tak szybka jak myślałam i kolejka przesuwa się do przodu jak żółw. No nic, stoję to stoję pomyślałam. Po godzinie stania byłam dość mocno zmarznięta i miałam pomysł aby zrezygnować. No ale... stałam już godzinę, myslę to postoję jeszcze trochę.
Minęła 1 godz 40 minut a ja nadal byłam w kolejce, ale już widziałam światełko w tunelu, bo mogłam zobaczyc produkcję pączków z bliska czyli zbliżałam się do okienka, uff :-)
Jeszcze chwila myślę sobie a im bliżej byłam tym bardziej intensywnie myślałam ile kupić tych pączków. I tak sobie oto w głowie mój agent podświadomości podpowiadał " Monika, stoisz już tu tyle czasu to tak kupić dwa pączki to bez sensu, weź 6 dla córki, męża i i kup jeszcze bratu dwa, a co, nie ma. A sobie?? Miałaś nie jeść ale... stoisz tyle czasu to chyba ci się należy?"
Mijają kolejne minuty w kolejce a ja walczę ze swoim potworkiem uzależnienia w głowie. Jestem przemarznięta na kość, czuję że mam odmrożone palce u stóp. Jest godzina 15,30 a więc jestem mocno głodna a wizja obiadu jest najwcześniej za dwie godziny. Kiedy doszłam do okienka powiedziałam szybko  " 10 pączków proszę" i delektowałam się zapachem świeżo wypieczonych pączków :( Zapakowałam szybko pączki do auta , po drodze kupiłam gorącą herbatę, kawę i pojechałam  po córkę a potem do męża i brata do pracy zawieźć im pączki I.....

No jak się domyślacie zapewne oni tych wszystkich 10 pączków nie zjedli :( Z dziką satysfakcją wciągnęłam dwa pyszne gorące  ( i niezdrowe) pączki i gdyby jeszcze jakieś były to pokusiłabym się o więcej.
Wieczorem ćwiczyło mi się fatalnie bo dwa tłuściutkie pączki nie wpłynęły korzystnie na moją wydolność treningową. I tu się pojawiło pytanie i refleksja? Co było winne, że je zjadłam?

Rodzina ?  - bo gdyby nie chcieli ciepłego pączka to bym go nie kupiła i nie zjadła
Tradycja?  - bo trzeba zjeść przecież w tłusty czwartek a nuż dopadł by mnie pech
Inne  obce osoby?  - bo wszyscy tak dużo kupowali to co miałam być gorsza

Nie ... winna jestem JA i tylko JA. Gdybym na prawdę chciała nie zjeść tego pączka nie stanęłabym w tej kolejce tylko kupiła  4 pączki dla rodziny  w pierwszej lepszej dobrej cukierni których po drodze mijałam kilka. Nie ma się co oszukiwać, a ponieważ słodycze są moim uzależnieniem to wiem, iż te mysli pojawiające się w mojej głowie to "mechanizmy obronne czyli metody radzenia sobie z wewnętrznymi konfliktami w celu ochrony własnego Ego, zmniejszenia lęku, frustracji i poczucia winy.  Na ogół są one nawykowe i nieuświadomione."

A teraz przyglądam się z boku po fakcie i analizuję jakich to mechanizmów użył mój mózg tym razem:
  • racjonalizowanie "złych " czynów jako środków wyższego szczebla - czyli przecież nie mogę nie kupić pysznego ciepłego pączka rodzinie w tłusty czwartek a poza tym to byłam głodna bo nie jadłam obiadu
  • porównywanie własnych  "złych" czynów z jeszcze gorszymi czynami innych ludzi - czyli w końcu to tylko dwa pączki a inni jedzą ich w tłusty czwartek po 10 
  • rozmycie odpowiedzialności - dzielenie się winą z innymi czyli gdyby córka i mąż nie chcieli to bym ich nie kupiła
  • wyparcie konsekwencji – ignorowanie negatywnych konsekwencji swoich czynów - przecież nic złego się nie stało ( oprócz tego że nie dotrzymałam SOBIE danego słowa i że pączek mną rządzi a nie ja sobą to nie ;-) )
Pewnie po głębszej analizie znalazłabym jeszcze kilka ale już to mi wystarczy. A więc....

Zaczynam od początku a więc...  " Witajcie jestem słodyczoholiczką" i dziś jest mój pierwszy "czysty" dzień."

 Byle wytrwać 24 h, i tak każdego dnia :-)

2 komentarze:

  1. Kto by pomyślał, że historia o pączkach wciągnie mnie jak dobry serial :) Wiele osób mogłoby się uczyć od Ciebie jak przekuć chwilę słabości w sukces. W końcu nie chodzi o to, żeby być idealną, ale żeby uczyć się na swoim przykładzie, wyciągać wnioski i nie poddawać się.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sy Dokładnie tak :D Nie ma ludzi idealnych. Możemy tylko codziennie stawać się lepsza wersją samego siebie :D

    OdpowiedzUsuń