czwartek, 8 października 2015

Najgorsze co mozna zrobić - to poddać się przed metą


Ale mi się wczoraj nie chciało iść na trening obwodowy :-(

 Chodzi mi coraz bardziej po głowie zmiana klubu albo rodzaju ćwiczeń. Demotywuje mnie ten wzrost wagi.

Najbardziej czuję różnicę oczywiście w udach i pomyślałam sobie, że może warto wrócić do ćwiczeń na rowerze? Jakoś gdy więcej jeździłam niż rzeźbiłam mięśnie to były jakieś takie smuklejsze. Co prawda moja trenerka powiedziała, że trening obwodowy jest lepszy ale chociaż zamienię jeden ABS na rowery. 

 Oczywiście po treningu obwodowym byłam szczęśliwa aczkolwiek zmęczona, czyli jak zawsze :-)
Od poniedziałku staram się ograniczyć spożycie kalorii tak, aby waga ruszyła lekko w dół. Na razie idzie ok. Choć nie wyobrażam sobie teraz jak ja mogłam przetrwać na początku diety na 1200 kal?

Znów liczę kalorie i pilnuję aby nie było ich więcej niż 1800 dziennie :-) To liczenie pomaga mi w niepodjadaniu słodkiego :-) Strasznie szybko rośnie dzienny licznik kalorii po wpisaniu przekąski w postaci batonika lub ciastka i taka tabelka daje mi informacje "no kochana jak zjesz jeszcze jedno ciastko to będziesz musiała obyć się bez kolacji lub znów nie dotrzymasz danego sobie słowa i zjesz więcej niż spalisz.
 A potem będziesz mogła sobie pojęczeć że tyłek rośnie :-)"

Znalazłam kilka fotek z zajęć treningu obwodowego. Jest to jedyny trening który daje mi tak popalić. formułą przypomina chyba trochę CrossFit choć pewnie nie jest tak ciężki. Niestety teraz w klubie jest on tylko raz w tygodniu nad czym bardzo ubolewam bo zmęczyć się tak dwa razy w tygodniu to jest coś.
 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz