środa, 30 września 2015

Jak to jest naprawdę z tą dietą i niepaleniem

Minęły już dwa miesiące kiedy jestem wolna od papieroska. Można by było powiedzieć, że dziś czuję się tak jakbym nigdy nie paliła ale było by to kłamstwo.

Po pierwsze dlatego, że dopiero teraz dopadła mnie jakaś chrypa i zaczęło się .. hmm. chrząkanie i że tak brzydko powiem wypluwanie tego co się w płucach przez lata zalęgło - czyli płuca zaczęły się oczyszczać - Fujj

Po drugie w różnych kryzysowych momentach albo w takich gdy zazwyczaj sięgałam po papieroska czyli np podczas imprezy głód nikotynowy wciąż się pojawia. Nie jest on odczuwalny silnie i nie jest to typowa "chęć na papieroska" tylko jakby odczuwanie fizycznego głodu. Ba powiedziałabym nawet, że jest to taki wilczy  głód na słodkie rzeczy.

Dowiedziono naukowo że osoby uzależnione od jakieś substancji bardzo często zwalczając jeden nałóg zastępują go drugim. U mnie uzależnienie od papierosa zastąpiłam słodyczami :-(
źródło: motywujemy.pl
( od których notabene też przecież jestem uzależniona ale przez ostatnie 1,5 roku udawało mi się dzielnie je ograniczać )
Pomimo mojej całej wiedzy na temat odżywiania, uzależnień,  pozytywnego myślenia i błędnych przekonań poległam. Cóż, jak to mówią szewc bez butów chodzi ;-)

Ale nie poddam się!!!!
Pomimo kilku dodatkowych kilogramów ani przez chwilę nie żałuję swojej decyzji. Czuję się wolna, szczęśliwa i ogromnie się cieszę że znów wygrałam ze swoim "nie chce mi się" "nie mogę" i "nie potrafię" 

A co do diety?

Zasady znam. Wystarczy je wdrożyć w życie i to już jest czas najwyższy bo teraz już czuję się silniejsza ( nie boję się że nałóg nikotynowy mnie pokona ,a znam siłę wroga).

 A więc do dzieła:

1. Pozbądź się z domu słodyczy. 

2. Jeśli już musisz i  głód dopadnie Cię w sklepie kup sobie jakąś małą słodką przekąskę i ABSOLUTNIE nie kupuj dużych opakowań na zapas.

3. Kup więcej warzyw i owoców które lubisz ( nawet jeśli niektórzy twierdzą, że nie można jeść bezkarnie owoców to i tak lepsze jest zjedzenie 3-4 x dziennie owocu niż batonika. (W końcu owoc to cukier który da nam energię do życia a batonik oprócz ogromnej ilości cukru ma jeszcze masę niezdrowych tłuszczów)

4. Miej przy sobie zawsze butelkę wody mineralnej. Gdy poczujesz głód w pierwszej kolejności napij się wody a potem zjedz posiłek czy przekąskę.



źródło: demotywatory.pl



Dlaczego sami się oszukujemy?


Dlaczego tak bardzo sami się oszukujemy??

 Od jakiegoś czasu na zajęcia przychodziła nowa Pani. Taka dość puszysta. Widać że dawno nie ćwiczyła i kondycja jej leży. Nie mniej jednak starała się, choć na moje oko za szybko odpuszczała :-)

Po miesiącu ćwiczeń postanowiła zmienić ciężarki do ćwiczeń z 1,5 kg na 2 kg. No o i oczywiście zamiast 30 powtórzeń robiła ich 10 i na więcej nie miała siły. Notabene wcześniej pracując z 1,5 kilogramowymi też nie wykonywała wszystkich powtórzeń a jak już nawet jej się to udawało,  to technika była tak słaba że obciążała kręgosłup zamiast ćwiczyć biceps i triceps.
 Pomyślałam ,że zapytam dlaczego zmieniła ciężar hantli i podpowiem, że być może lepsze by były te lżejsze. W odpowiedzi usłyszałam :
" No przecież chodzę już miesiąc to wypadało by ćwiczyć cięższym ciężarkiem"
Odparłam  że ja już ćwiczę 1,5 roku i zdarza mi się nadal używać lżejszych ciężarów ale za to wykonać ich całą serię.
Zrobiło mi się jej trochę żal. Pomyślałam, że z takim podejściem za długo nie pochodzi bo organizm za bardzo umęczony  po prostu się zniechęci i odmówi posłuszeństwa. No bo ile można chodzić na fitness i po każdych ćwiczeniach mieć zakwasy i ból pleców?
 Długo nie musiałam się zastanawiać. Pani już nie przychodzi do klubu od miesiąca :-(
 I tu mi się pojawiło pytanie?
Dlaczego oszukujemy siebie, że potrafimy więcej niż faktycznie możemy kiedy inni na nas patrzą? Czy zwiększając ciężar hantli kobieta pomyślała że jest bliżej swojego celu?
 Odpowiedzi już od niej raczej nie uzyskam, a szkoda bo miała jeszcze sporo do zrobienia ze swoim ciałem. 

Poza tym rozmawiałam ze znajomą, która przytyła dość sporo i chciała zasięgnąć u mnie porady dietetyczno-coachingowej dotyczącej powrotu do dawnej wagi.
 Kiedy powiedziała mi jak funkcjonuje na co dzień, czyli że do obiadu zjada niewielkie posiłki a od obiadu zaczyna się prawdziwe jedzenie za nic nie dała się przekonać, że właśnie to czas zmienić.
 Ciągle powtarzała, że ona tak nie może bo wraca z pracy o tej i o tej. Ale MUSI schudnąć ale nie za bardzo ma możliwość. I tak w ogóle to niedawno brała leki i po nich tak tyje, i jeszcze zatrzymuje jej się strasznie woda.
Pomyślałam. O co więc chodzi? Wiesz że masz nadwagę ale za obecny stan rzeczy obwiniasz leki, gospodarkę hormonalną i brak mikrofalówki w pracy do podgrzewania obiadów? A  nie chcesz zobaczyć, że najzwyczajniej w świecie się niezdrowo odżywiasz? I nawet jeśli leki powodują zatrzymanie wody czy też obniżają przemianę materii to nie powinniśmy biernie się temu poddawać tylko od razu zacząć się ograniczać nie czekając na dodatkowe 20 kg?

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego nasze cele przestają być dla nas istotne gdy ich osiągnięcie wymaga wysiłku? Otóż, według mnie jest to najzwyczajniej mechanizm obronny: racjonalizacja, zaprzeczenie, humor(żart, ironia).

Czy to jest dobre? Z jednej strony ułatwia życie, uwalniamy się od wyrzutów sumienia oraz wszelkich rozmyślań o naszym wyborze. Z drugiej jednak strony ogranicza nasza motywację do zdobycia celu, poprzez usprawiedliwianie samego siebie, wymyślanie wymówek. 

Może jednak czasem warto przestać się samemu oszukiwać tylko wziąć się do roboty?


piątek, 11 września 2015

Żyj tak jak radzisz- czy to jest możliwe?

Dziś przeczytałam fajny tekst który dał mi sporo do myślenia.

" Naucz się kierować swoim życiem i stosować do rad jakie dajesz innym" 

No właśnie czyż  nie jest tak, że lepiej wiemy co powinni robić inni  podczas gdy sami nie za bardzo potrafimy stosować się do dawanych rad?

Najlepszym tego przykładem może być właśnie odchudzanie i dieta. Bardzo często czytam  na różnych forach o odchudzaniu jak ( głównie) kobiety  radzą sobie co i jak najlepiej jeść, w jakich godzinach, jak często w jakich ilościach itp. Ciśnie mi się wtedy na usta pytanie. Skąd Wy to kurka wiecie? Z własnego doświadczenia czy z wiadomości przeczytanych w google? 

Po pierwsze prawda jest taka, że to co jest dobre dla jednego może być złe dla drugiego więc dawanie super rad można sobie włożyć często w .....
A po drugie czy my jako osoby dające super rady sami się do nich stosujemy? Kiedy mówimy innym jak mają żyć i co jest dla nich dobre czy świecimy wtedy przykładem?  
Zapewne są takie osoby ale jest ich niewiele :-(

Sporo ludzi przynajmniej "stara się" tak żyć jak radzi ale gro osób to tylko teoretycy i Ci mnie wkurzają najbardziej. Bo jeśli mówisz innym, że aby schudnąć trzeba odstawić słodycze i tłuste jedzenie a sama odchudzasz się na "forum" od dwóch lat i ciągle masz do zgubienia prawie tyle samo co na początku diety to coś jest chyba nie tak. Kiedy co chwila piszesz że się złamałaś i znów zjadałaś schabowego czy tort na imieninach mamy a potem przez pół roku jęczysz że waga co tydzień idzie w górę lub ewentualnie stoi to jakim przykładem jesteś dla nowych 'odchudzających  się"? 

Sama jestem tego najlepszym przykładem. Przez półtora roku udawało mi się żyć tak jak głosiłam wszem i wobec. Wydawało mi się, ze pozjadałam wszystkie rozumy i że teraz już nic nigdy tego nie zmieni. A wystarczył miesiąc nieprzychylnych dla utrzymania swoich postanowień zdarzeń ( remont, wakacje, nowe obowiązki) , żeby wrócić na tory przez które szłam przez ponad 30 lat. 

No bo jak teraz radzić klientce która mówi że nie ma czasu żeby jeść regularnie 5 posiłków dziennie?
 Powinnam powiedzieć "kochana" jak się chce to wszystko można. Wystarczy że ustalisz priorytety i zdrowe odżywianie będzie dla Ciebie od dziś najważniejsze.
Super, tylko dlaczego ja teraz po odpuszczeniu sobie i rozregulowaniu swojego zegara tez nie mogę się znów zebrać w sobie?  Dlaczego sama nie jem regularnie posiłków choć wiem, że jak nie zjem o 14.00 zdrowego obiadu tylko przekąszę batona w biegu to już do wieczora będę jechała na "słodkim"?

  Sama czuję, że moje zachowanie jest niewłaściwe. I nie ma tu żadnego znaczenia fakt, że jak to mówią "dobrze wyglądam".

 Chodzi o zasady. Jeśli mówisz innym jak mają żyć i że coś jest dla nich dobre, to pokaż im to na własnym przykładzie. I nie mam nic na swoje usprawiedliwienie :-( No cóż, pozostaje mi szukać motywacji na  zewnątrz, gdyż najzwyczajniej dziś ja potrzebuję pomocy. Obym szybko ją odnalazła ;-)
źródło: temysli.pl