poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Chwilowy brak natchnienia

Ostatnio coraz rzadziej piszę i to nie dlatego że mam mniej do pisania. Po prostu po namowach kilku osób postanowiłam upublicznić blog. Niektórzy mówią, że jest fajny i że dobrze by było podzielić się swoją historią z innymi. Być może ktoś na tym skorzysta :-)

Tak więc ostatnio czytam ten mój blog od początku i sprawdzam czy to oby wstydu nie będzie :-)

Śmiać mi się chce momentami gdy czytam o początkach swojego odchudzania. Niezdrowo i głupio zaczęłam. Na szczęście szybko się zreflektowałam.

Oczywiście zjada mnie trochę stres, zwłaszcza że  mam tak: albo robię coś perfekcyjnie albo wcale. Jednak w związku z tym, iż ostatnio staram się pracować nad tą moją nadperfekcyjnością upublicznię  ten blog. Trudno, co mi tam, niech się dzieje wola nieba :-) No przecież za to co pisałam  mnie nie zamkną. Jedynie będę się musiała zmierzyć być może z krytyką osób czytających. A nie wszystkim się musi podobać co pisałam :-)

Oczywiście wraz z lękiem pojawia się stres a z tym wraca kompulsywne jedzenie. Staram się jak mogę nad tym zapanować ale przyznaję, że nie zawsze mi wychodzi. Waga ruszyła troszkę w górę więc się ograniczam i więcej ćwiczę, czyli robię to co dotychczas kiedy zaczynało się coś w tym moim organizmie rozregulowywać.

 Jeszcze dużo pracy przede mną, ale mam nadzieję że kiedyś uda mi się rozładowywać napięcie i nieprzyjemne emocje w inny, zdrowszy sposób niż podjadanie. Już dziś jest i tak sto razy lepiej. Moja świadomość siebie pozwala mi na panowanie nad sobą w 80 % a to już i tak wielki sukces.

 źródło: https://subtelnaidealistka.wordpress.com/
Poza tym nie oszukujmy się, to że nie palę tez ma wpływ na spadek mojej formy. Czuję się zmęczona, niewyspana, rozdrażniona i nic mi się nie chce. Czuje się dokładnie tak jak diecie w pierwszych dniach jej trwania zwłaszcza gdy była ona głodówką. Jestem tego świadoma. Wiem, że trzeba to przeżyć.

 Mówię sobie - Monika głowa do góry. Z każdym dniem będzie lepiej.
 - A jak nie będzie tylko będzie jeszcze gorzej? - pyta zaraz druga strachliwa strona mojego Ja.
To nie szkodzi - odpowiada ta lepsza połowa -czasem warto pocierpieć bo po tym zawsze przychodzi satysfakcja że wytrwałaś, nie poddałaś się. A to wzmacnia, i to jak cholera. I dobrze o tym wiesz A dzień w którym miną objawy odstawienia na 100 % nadejdzie tylko jeszcze trochę wytrwaj"

I tego się trzymam
źródło: http://babskietabu.pl/daj-sobie-luksus-3-sposoby-na-spadek-formy/












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz