piątek, 14 sierpnia 2015

Urlop od ćwiczeń

Mój spadek formy psychicznej i fizycznej jest coraz bardziej widoczny. Coraz trudniej utrzymać zdrową dietę. Coraz bardziej podjadam słodkie. 

W związku z tym coraz więcej ćwiczę ale to nie przynosi oczekiwanego rezultatu  Ćwiczenia staja się coraz nudniejsze i trudniejsze.  A ćwiczę od poniedziałku do piątku . Kiedy wychodzę z domu  na ćwiczenia myślę sobie: "Jejku jak mi się nie chce" A przecież mamy środek lata to co to będzie w zimę?

Pomimo zwiększenia aktywności fizycznej waga idzie w górę. Dlaczego tak się dzieje? No nie oszukujmy się:

Po pierwsze dlatego że spożywam dziennie więcej kalorii niż spalam. Skąd to wiem skoro nie liczę kalorii? 

A no stąd że przez ponad rok liczyłam i dziś wiem że cała czekolada + baton to ponad połowa mojego dziennego wyżywienia. A przecież jeszcze jem jeszcze 4-5 innych "normalnych" posiłków.

 Poza tym jak nie zjem zdrowego pełnowartościowego posiłku na obiad tylko zapcham się byle czym to mój wieczorny trening nie jest efektywny a po nim mam ochotę zjeść konia z kopytami i zazwyczaj jem za dużą po treningową kolację ( a czasem jeszcze kolacje po kolacji :-( ).

Po drugie kiedy człowiek rzuca palenie to trochę zwalnia mu metabolizm, czyli mój organizm spala mniej niż dotychczas a ja mu dostarczam więcej, to jak ma niby reagować?

No i w końcu przyczyną nabywania dodatkowych kilogramów i braku efektywności ćwiczeń może być zbyt mała ilość wypijanej wody, co paradoksalnie powoduje zatrzymywanie wody w ciele i powstawanie opuchlizny.

No cóż, jutro kończy mi się karnet do klubu fitness i postanowiłam zrobić sobie mały restart. W przyszłym tygodniu  i tak wyjeżdżam na urlop więc zrobię sobie przerwę od ćwiczeń na zregenerowanie sił.

Jedyny sport jaki w tym czasie mam zamiar uprawiać to plażing i smażing :-)

Objadać się jakoś strasznie oczywiście nie zamierzam ale odmawiać sobie wszystkiego tez nie ma sensu.

Sama jestem ciekawa czy taka przerwa w aktywności dobrze mi zrobi?

Czy waga wreszcie ruszy w dół? Czy może pójdzie w górę po urlopie?

W każdym razie na ten moment robię sobie pauzę.

Kolejne przełamywanie barier po urlopie :-D 

źródło: Dematowytory.pl

wtorek, 11 sierpnia 2015

Chwilowy brak natchnienia

Ostatnio coraz rzadziej piszę i to nie dlatego że mam mniej do pisania. Po prostu po namowach kilku osób postanowiłam upublicznić blog. Niektórzy mówią, że jest fajny i że dobrze by było podzielić się swoją historią z innymi. Być może ktoś na tym skorzysta :-)

Tak więc ostatnio czytam ten mój blog od początku i sprawdzam czy to oby wstydu nie będzie :-)

Śmiać mi się chce momentami gdy czytam o początkach swojego odchudzania. Niezdrowo i głupio zaczęłam. Na szczęście szybko się zreflektowałam.

Oczywiście zjada mnie trochę stres, zwłaszcza że  mam tak: albo robię coś perfekcyjnie albo wcale. Jednak w związku z tym, iż ostatnio staram się pracować nad tą moją nadperfekcyjnością upublicznię  ten blog. Trudno, co mi tam, niech się dzieje wola nieba :-) No przecież za to co pisałam  mnie nie zamkną. Jedynie będę się musiała zmierzyć być może z krytyką osób czytających. A nie wszystkim się musi podobać co pisałam :-)

Oczywiście wraz z lękiem pojawia się stres a z tym wraca kompulsywne jedzenie. Staram się jak mogę nad tym zapanować ale przyznaję, że nie zawsze mi wychodzi. Waga ruszyła troszkę w górę więc się ograniczam i więcej ćwiczę, czyli robię to co dotychczas kiedy zaczynało się coś w tym moim organizmie rozregulowywać.

 Jeszcze dużo pracy przede mną, ale mam nadzieję że kiedyś uda mi się rozładowywać napięcie i nieprzyjemne emocje w inny, zdrowszy sposób niż podjadanie. Już dziś jest i tak sto razy lepiej. Moja świadomość siebie pozwala mi na panowanie nad sobą w 80 % a to już i tak wielki sukces.

 źródło: https://subtelnaidealistka.wordpress.com/
Poza tym nie oszukujmy się, to że nie palę tez ma wpływ na spadek mojej formy. Czuję się zmęczona, niewyspana, rozdrażniona i nic mi się nie chce. Czuje się dokładnie tak jak diecie w pierwszych dniach jej trwania zwłaszcza gdy była ona głodówką. Jestem tego świadoma. Wiem, że trzeba to przeżyć.

 Mówię sobie - Monika głowa do góry. Z każdym dniem będzie lepiej.
 - A jak nie będzie tylko będzie jeszcze gorzej? - pyta zaraz druga strachliwa strona mojego Ja.
To nie szkodzi - odpowiada ta lepsza połowa -czasem warto pocierpieć bo po tym zawsze przychodzi satysfakcja że wytrwałaś, nie poddałaś się. A to wzmacnia, i to jak cholera. I dobrze o tym wiesz A dzień w którym miną objawy odstawienia na 100 % nadejdzie tylko jeszcze trochę wytrwaj"

I tego się trzymam
źródło: http://babskietabu.pl/daj-sobie-luksus-3-sposoby-na-spadek-formy/












poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Dieta kontra rzucanie palenia

Od dwóch tygodni nie palę ( no dobra raz się złamałam  ) :-D

Jestem z siebie mega dumna. Kto pali lub palił wie jaki to wyczyn zacząć nie palić i jeszcze większy nie zapalić ponownie.

 Sama jestem niestety przykładem powrotu do palenia po 3 latach. Choć mam dużą świadomość na temat uzależnień i schematów ich działania to dałam się wciągnąć na blisko dwa lata ponownie w nałóg.

Codziennie powtarzałam sobie od jutra nie palę.  Czasem rano już o tym nie pamiętałam a czasem udawało się wytrzymać dzień czy dwa. Potrzebowałam wsparcia, a że nie ma u nas terapii uzależnień od nikotyny postanowiłam zadziałać sama.

 Nabyłam Tabex ( kiedyś się udało na nich rzucić to może i teraz się uda ) oraz wypożyczyłam książkę Allena Carre " Prosta metoda jak skutecznie rzucić palenie" 

Jak ją czytałam to w kółko myślałam o paleniu ( zresztą zgodnie z tym co on pisze w swojej książce :-) ). Męczyłam ją strasznie długo jakbym podświadomie nie chciała jej skończy a wraz z nią palenia. Ale się udało. Zgodnie z wskazówkami zapaliłam swojego "ostatniego" papierosa i powiedziałam do siebie głośno i wyraźnie " Od dziś jestem szczęśliwą osobą niepalącą"

Trochę się martwię o swoją wagę bo już po tygodniu było kg więcej a teraz już blisko 2 kg :-( 

Mam nadzieję że to jednak efekt zatrzymywania wody. Wiem jednak, że samo zaprzestanie palenia powoduje taki szok dla organizmu, że metabolizm spowalnia. Czyli nawet jakbyśmy jedli dokładnie tyle samo co przed rzucaniem palenia to waga zawsze trochę wzrośnie.

Czy podjadam więcej? Chyba trochę tak i piszę to bez oszukiwania siebie i innych. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że głód nikotynowy w początkowej fazie nie daje się niczym odróżnić od zwykłego głodu. Nie mniej jednak mając tego świadomość pozwalam sobie jeść częściej ale nie obżeram się i nie są to raczej niezdrowe rzeczy.

Odchudzając się rok temu schudłam poniżej swojego planu i właśnie teraz jest okazja wykorzystać tę nadwyżkę. Spodziewałam się, że jak rzucę palenie to trochę przybiorę nie będę rozpaczać z tego powodu :) 

No i właśnie nadszedł taki moment :-)

Mam nadzieję, że uda mi się napisać za jakiś czas "Rzuciłam palenie i nic nie przytyłam a raczej trochę przybrałam i zaraz zrzuciłam nadmiar kg :-)"

Ćwiczę 4x5 razy w tygodniu i nie odpuszczam a pomaga mi to oprócz dobrego samopoczucia i utrzymaniu wagi w walce z moim nałogiem. Po prostu jak poćwiczę to zapominam o papierosie na jakiś czas :-)


Tu kilka cennych wskazówek jak rzucanie palenia bez przybrania na wadze