sobota, 30 maja 2015

Weekend zabawy :-D

Ubiegły weekend upłynął mi na mega zabawie :-)

W sobotę jechałam z moimi ukochanymi Zumbaludkami na Mega Maraton Zumby w Gorzowie Wielkopolskim.
 
Cały autobus śpiewał i tańczył zarówno w drodze do Gorzowa jak i z powrotem ( z powrotem nawet głośniej :-) ) 

Pomimo że chodzimy do różnych klubów i do różnych instruktorów Zumby okazuje się, że taniec łączy ludzi i podczas takich wyjazdów zawiązują się nowe przyjaźnie i znajomości :-)
Tak więc w sobotę wieczorem wróciłam:
1. Mega zmęczona
2. Mega spocona
3. Mega naładowana energią na co najmniej 2 tygodnie
4. Mega szczęśliwa :-D

A oto nasz szczeciński układ :-) 1 z 45 fantastycznych które dane było mi w ten weekend tańczyć :-)

Na prawdę nie wiem jak mogłam żyć kiedyś bez aktywności fizycznej :-)

A poniżej trochę wspomnień :-)



 


A i wracając z maratonu spotkała mnie dziwna aczkolwiek (chyba) miła sytuacja. Pod domem zatrzymało się auto, mężczyzna opuścił szybę i powiedział do mnie dzień dobry. Zatrzymałam się więc i również się przywitałam ;-) Byłam pewna że chce spytać o drogę. Tymczasem On przyjrzał mi się uważnie, po czym przeprosił, że chyba mnie z kimś pomylił.
 I wtedy  słyszę "Bo wie Pani, jest pani podobna do tej babki z telewizji, jak jej tam? o Chodakowskiej :-) Nie wiem czy miał to być komplement ale ja się poczułam extra. Okazało się, że po mojej figurze można mnie pomylić z Chodakowską i to już po 1,5 roku ćwiczeń :-)


No i oczywiście waga z dziś - 60,30 :-)

czwartek, 21 maja 2015

Nowe badanie składu ciała

Dziś po raz drugi poszłam na badanie składu ciała do gabinetu La Vita.  Badanie wykonane  urządzeniem Jawon Medical IOI 353.

 Wybrałam się na nie po pierwsze dlatego, że od listopada minęło pół roku i nadszedł czas kontroli a po drugie 2-3 kg poszły mi w górę. Postanowiłam sprawdzić czy te 3 kg to obrośnięcie w tłuszczyk czy zmieniła się również waga moich mięśni :-) Jakaż była moja radość kiedy okazało się że z tych 3 kg- 1,2 kg to przyrost masy tłuszczowej a 1,8 kg to przyrost mięśni :-D 

Zważywszy na to, że przez operację miałam miesiąc przerwy w ćwiczeniach i wypadały w ciągu tego pół roku święta Bożego narodzenia i Wielkanocne, wynik uważam za bardzo dobry :-)
Według zestawień wciąż ważę za mało :-) ale ten kilogram tłuszczyku przerzucił mnie w zestawieniu tabeli z sylwetki mocno umięśnionej mało odtłuszczonej do sylwetki w idealnej normie :-)

Bardzo lubię La Vita nie tylko dlatego, że można u nich zrobić badanie składu ciała i skorzystać z porad dietetyka ale przede wszystkim dlatego, że mogę tam kupić mnóstwo zdrowych, dietetycznych produktów których nie dostanę w pierwszym lepszym sklepie. Dlatego też, z czystą przyjemnością mogę zrobić im tu darmową reklamę :-) La vita - sklep ze zdrową żywnością Szczecin

poniedziałek, 18 maja 2015

Zielono mi :-)

Ostatnio czytałam o cudownych właściwościach czarnuszki. Dziś dostałam właśnie przesyłkę z tym magicznym olejem a także czarnuszkę w formie przyprawy więc od jutra zaczynam sprawdzać te jej cudowne właściwości.

Moja znajoma niedawno dała mi przepis na zupę krem z jarmużu ( nigdy go nie jadłam) z mlekiem kokosowym i z dodatkiem właśnie czarnuszki do smaku. Pomyślałam że kiedyś go wypróbuję. 

Wracając z pracy zastanawiałam się co dziś wymyślić na obiad tak żeby jak zwykle było smacznie i dietetycznie :-) Weszłam do sklepu i pierwsze co rzuciło mi się w oczy na lodówkach to jarmuż :-) Pomyślałam, że to znak :-) W torbie trzymam właśnie czarnuszkę a tu proszę i jarmuż się  do mnie uśmiecha :-)

Niewiele myśląc dokonałam zakupu i oto dziś na obiad pyszna Zupa z Jarmużem i zielonym groszkiem z dodatkiem mleka kokosowego :-) 




Przepis na zupę można znaleźć tu: zupa z jarmużu i groszku. Muszę przyznać, że smak ma dosyć orientalny. Taka nutka słodkości mleka i ostrości przypraw. Z przepisu wychodzi około 4 porcji więc zapewne mam teraz obiad na 4 dni :-) 

Dziś jako dodatek do zupy było jajko w koszulce i 20 gr. grzanek czosnkowych. Jutro może dodam sera na próbę żeby nie było monotonnie :-) 

Ja osobiście następnym razem dam mniej wody niż w przepisie, bo jak dla mnie zupa wyszła za rzadka. Mimo tego że była taka raczej do picia to porcją ok 500 gr. spokojnie się najadłam :-)

Jedna porcja takiej zupy  (500 gr) to ok 260 kal. ( w tym białko 9,3 gr węglowodany 16 gr i tłuszcz też 16 gr.) Jeśli jednak dodamy do niej jajko w koszulce to kaloryczność porcji wynosi ok 350 kal. Jak widzimy i to niewiele :-)

sobota, 16 maja 2015

Nadmiarowa aktywność fizyczna

Dość często spotykam na różnych forach i grupach osób odchudzających zjawisko nadmiarowego zapału do ćwiczeń. Podobne zresztą zachowania osób z nadwagą można zaobserwować na siłowni i w  klubach fitness. Polega ono na tym, że osoby zaczynające walkę z nadwagą postanawiają ćwiczyć.

 I o dziwo nawet jeśli ich wcześniejsza aktywność fizyczna była zerowa to teraz postanawiają ćwiczyć codziennie. Tak też robią. Ci co mają karnet to siedzą codziennie po 1-2 h na zajęciach i wylewają siódme poty a Ci którzy nie chodzą do klubów wynajdują coraz to i nowe filmiki Chodakowskiej, Mel B i tudzież innych a do tego 2 x dziennie bieganie lub orbitrek :-) 

Skutek jest taki że po miesiącu diety czyli próby zagłodzenia organizmu przy takiej dawce aktywności ten się oczywiście buntuje i motywacja do ćwiczeń spaaaada.

Przyplątują  się różne choroby, dochodzi do urazów, bólów stawów, kości itp. I znów aktywność równa się zero a i do diety jakoś tak bardziej podchodzimy jak do jeża. I osoby takie wracają do punktu wyjścia. Zazwyczaj po miesiącu, dwóch znikają z forum i na siłowni też ich przez dłuższy czas nie zobaczymy. 

Dlaczego tak się dzieje? Po prostu przetrenowują organizm!!

A więc czy warto ćwiczyć codziennie ?

Wszystko zależy od tego jaki efekt chcemy osiągnąć. Jeśli jednak zależy nam w pierwszej kolejności na zgubieniu paru kilogramów zacznijmy ćwiczyć np. dwa, trzy razy w tygodniu. Wykonujmy lżejsze wersje ćwiczeń. Dzięki temu łatwiej wyrobić sobie nowe nawyki.

Spróbujmy znaleźć ćwiczenia które będą sprawiały nam przyjemność. Znalezienie tego, co sprawia  przyjemność, to klucz do sukcesu! Wtedy jest o wiele większe prawdopodobieństwo, że będziemy ćwiczyć regularnie. Jeśli lubimy tańczyć – idźmy na zumbę, bokwę lub aerobik z elementami salsy. 






 






Jeśli lubimy wolne i spokojne ćwiczenia, a nie jesteśmy fanką ćwiczeń kardio – wybierzmy jogę lub pilates. Ćwiczenia wykonujmy przez 2-3 dni i zróbmy 1 dzień przerwy. 





Kiedy już uda nam się nabrać trochę wprawy i zgubimy parę kilogramów być możne najdzie nas ochota na ujędrnienie ciała. Do tego najlepsze są ćwiczenia z obciążeniem. 
Trening z obciążeniem = jędrne ciało.
 Jeśli wykonujemy ćwiczenia wzmacniające i od jakiegoś czasu efektów już prawie nie ma, czas wziąć hantle/sztangę w dłoń.
Pamiętajmy jednak, że połączenie drastycznie niskokalorycznej diety i treningów z obciążeniem nie ma najmniejszego sensu. Żeby efekty takich ćwiczeń się pojawiły (nazwijmy je w uproszczeniu zagęszczeniem wiotkiego ciała), musimy dostarczać do organizmu odpowiednią ilość węglowodanów, białek (!) i tłuszczy.
Dobrym pomysłem jest wykonywanie treningu siłowego
2 dni z rzędu / 1 dzień treningu aerobowego / 1 dzień odpoczynku

Dlatego też o wiele lepiej jest zacząć swoją przygodę z aktywnością od ćwiczeń 2-3 razy w tygodniu. W miarę upływu czasu, być może tak nam się to spodoba, że będziemy chcieli więcej i więcej.

 U mnie tak właśnie było :-) Zaczynałam od ćwiczeń w piątki i niedziele. Dziś trenuję 4-5 razy w tygodniu i kondycja rośnie z każdym treningiem. Z każdym treningiem mam też ochotę na więcej :-) 

 Tak więc odpuść sobie codzienne ćwiczenia a przekonasz się że na dłużej starczy Ci siły i będziesz ćwiczyć dłużej niż 2-3 miesiące. Może nawet całe życie?



 

poniedziałek, 4 maja 2015

Dziś dzielę się energią i motywacją

Wróciłam dziś z pracy, zrobiłam obiadek, zjadłam.

 Po nim dogodziłam sobie 4 kostkami gorzkiej czekoladki z imbirem i zasiadłam przed FB.

Zrobiło mi się błogo ( nastąpił wyrzut insulinki :-P) , siedzę sobie czytam, piszę.

I nagle nadeszła godzina CUDu czyli Czas Unieść Dupę i iść na ćwiczenia :-D

Moi źli agenci podświadomości podpowiadają :

 "Nie idź dziś, przecież masz jeszcze zakwasy po czwartku, przecież tak Ci dobrze teraz, weź sobie jeszcze z 4 kostki czekolady i posiedź przed FB" 

 ale rozum mówi:

"Rusz tyłek, nie odpuszczaj. Nie słuchaj tych nędznych potworków w swojej głowie. Ubierz ten dres i idź na ćwiczenia, przecież wiesz że to lepsze rozwiązanie."

 Niechętnie zwlokłam się z łóżka, przebrałam się w dres, zapakowałam wodę i poszłam na BS. Już powiew powietrza poprawił mi humor, a teraz siedzę tu, piszę i pomimo zmęczenia mam mega energię :-D

No teraz mam nawet do oddania odrobinę energii i motywacji :-)
Piszę post na fejsie. Może ktoś akurat jej potrzebuje?