sobota, 14 czerwca 2014

Pochwała puszystości czy kult szczupłości.

I kolejne ważenie za mną a wraz z nim odnotowany spadek wagi.

Dziś było 60,9 kg.

To już 2,1 kg poniżej założonego sobie planu. Na szczęście ewidentnie proces chudnięcia spowolnił bo już zaczynałam się martwić :-)

Moje wyprowadzanie z diety jest na etapie 1700-1800 kal. 
Do tego ćwiczenia : 3 -4 razy w tygodniu ( Zumba, obwodowy, interwały) 

Przeczytałam dziś na Cafe cudowny artykuł na temat tego co lepsze puszyste czy chude?
Ja osobiście podpisuję się obiema rękoma pod tekstem autorki że " Proporcjonalna, szczupła (nie boję się tego słowa) sylwetka kobiety lub mężczyzny ma prawo się podobać - i podoba się!

Kojarzy się ze zdrowiem, mądrością, pracą nad sobą, równowagą ciała i umysłu. Kojarzy się z zadbaniem, optymizmem, dużymi możliwościami, większą szansa na szczęście. Kojarzy się z dobrobytem, który również nie jest rzeczą złą, co wynika z samej nazwy. Wreszcie, kojarzy się z pożądaniem, bo filozofia filozofią, ale przeciętny człowiek pożąda – jawnie lub skrycie - wszystkiego, co wymienione powyżej, i w sumie trudno mu się dziwić"

 Zgadzam się również z tym, że " nadmiar tuszy kojarzy im się często z zaniedbaniem, lenistwem, rozlazłością, czasem z lekceważeniem siebie i otoczenia, brakiem poczucia estetyki. Widziałam mnóstwo osób płci obojga i w różnym wieku, bez ubrania i ze znaczącą nadwagą. I twierdzę, że trzeba by zawrócić Nil kijem, by widoki te uznać za piękne. Przykro mi. Nie dostrzegam piękna w zwisach nad kolanami, zwałach brzucha zasłaniających genitalia, monstrualnych piersiach (także u mężczyzn) czy galaretowatych, tłustych ramionach. Nie widzę go i już! Jest dla mnie w otyłości coś pospolitego i nieeleganckiego – a szczególnie w gigantycznych, wyeksponowanych pupach i biustach."

Może to trochę i ostro powiedziane ale w końcu to prawda że księżniczkami świata tego pozostają kobiety zbudowane wzorcowo, czytaj: szczupłe, smukłe i wiotkie. A więc dlaczego i ja nie miałabym być taką księżniczką?  :-D



W zasadzie jest to potwierdzenie tego, co pisałam tu już wcześniej. Jako osoba która miała nadwagę, nie boję się powiedzieć, że puszystość to nic fajnego. I że z zazdrością patrzy się na kobiety które są szczupłe z natury cokolwiek i ilekolwiek by jadły.
 A z jeszcze większą zazdrością patrzy się na te które aby zachować szczupłą sylwetkę ciężko pracują zdrowo się odżywiając lub ćwicząc.
I nie ma co kryć tego, że zawsze ale to zawsze szuka się racjonalizacji dla swojego lenistwa i udaje się że albo się lubi siebie takiego albo że nie ma się czasu, możliwości, pieniędzy na to aby to zmienić. A to wszystko bujda na resorach :-(
I jestem tego najlepszym przykładem, że kiedy odrzuci się wszystkie błędne przekonania i włoży trochę wysiłku ( wcale nie pieniędzy i czasu) to można być szczupłym, atrakcyjnym i czuć się lekko i zdrowo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz