poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Święta na diecie

Dziś poniedziałek wielkanocny. Tak się bałam tych świąt ale chyba dałam radę.

Waga w wielką sobotę wskazała 65,7 kg więc znów mamy minus jeden :-)

Nie upiekłam żadnych ciast na święta, tylko kupiłam po kawałku dla rodziny i to tych ciast za którymi nie szaleję np. makowiec :-)
 Gdyby był to np. sernik to nie wiem czy by mnie tak nie ruszał stojąc dwa dni na stole :-)

Zrobiłam więcej sałatki której nie lubię a za którą przepada moja rodzinka ,natomiast mniej jarzynowej którą lubię ja :-) Majonez dodałam oczywiście light :-)

Do tego zrobiłam sobie 2 sałatki typowo Fit. Jedną z łososiem a drugą z kurczakiem do których zamiast majonezu dodałam jogurt i przez całe święta starałam się jeść tylko  te  fit sałatki.

źródło: www.magazyndietetyka.p

Na szczęście nie mieliśmy w te święta gości ani  nie poszliśmy do nikogo z wizytą. 

Po prostu od razu zapowiedziałam, że w te święta siedzimy w domu i rodzinka na szczęście nie protestowała. Trochę się bałam, że zaczną pytać dlaczego i w ogóle, a jak usłyszą prawdę to będą mnie nakłaniać na tę wizytę

. Okazało się, że po prostu przyjęli fakt , iż chcemy spędzić ten czas świąt  w swoim najbliższym gronie i nikt nie dopytywał o nic więcej, ufff.

Strach to ma jednak wielkie oczy. :-)

Ale zaraz zaraz, pewnie gdybym ja tak na prawdę NIE CHCIAŁA SCHUDNĄĆ to bym zapewne nawet nie pomyślała o tym , żeby zostać w domu. Pewnie było by jak zwykle czyli " No jak to w święta w domu? Bez specjałów, bez jedzenia na stole? Bez picia i obżarstwa? No, przecież to nie wypada, to taki zwyczaj  u nas itd.  itp.

Czyżby jednak coś się na prawdę zmieniło w tej mojej głowie? 
Czy zaczynam myśleć bardziej racjonalnie? 
Czy zaczynam rozumieć swój błąd i głupotę w moich nawykach żywieniowych i przekonaniach?

Chyba jednak tak, bo zaczynam mieć nawyk ćwiczeń po zwiększonym spożyciu posiłków :-) Mało tego, zaczyna mi to sprawiać przyjemność. :-D

 A i jeszcze postanowiłam w piątki chodzić na 2 h zajęć fitness :-) Jedna godzina to interwały a druga to Zumba. A Zumba zaczyna mnie coraz bardziej wciągać :-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz