wtorek, 1 kwietnia 2014

Podsumujmy pierwsze dwa miesiące

Dziś mija pełne dwa miesiące gdy przeszłam na dietę.

Waga idzie pięknie cały czas w dół aż może nawet za dużo:-(  Coraz bardziej martwię się tym, że po zaprzestaniu diety będę miała jojo. Powtórzyłam już dwukrotnie cykl diety 3dchili i czas najwyższy zacząć "normalnie" jeść. Tylko co to znaczy normalnie?

Czyżbym miała wrócić do moich bułek z pasztetową na śniadanie i tostów na noc? Z całą stanowczością nie. Zwłaszcza, iż nadal mam wenę żeby chudnąć. Co prawda jestem już w skali prawidłowego BMI   bo moje BMI wynosi obecnie 23,05,

 Nie mniej jednak marzy mi się BMI 21,00 czyli moim celem ostatecznym jest 63 kg. Tak więc do celu brakuje już tylko niecałe 6 kg :-)

To oto sobie postanowiłam.
 A więc:

1. Wprowadzam do diety inne produkty niż te które spożywałam przez ostatnie dwa miesiące ( żeby było urozmaicenie ale staram się aby były to produkty FIT)
2. Liczę nadal spożywane kalorie
3. Ćwiczę przynajmniej 2 x w tygodniu na siłowni i 2 x na Orbitreku
4. Staram się ograniczyć słodycze do minimum
5. Jem tylko ciemne pieczywo, ryże, kasze
6. Jem kilka porcji dziennie warzy i owoców 
7. PIJĘ DUŻO WODY!!!

www.fitpleasure.blogspot.com
Czyli innymi słowy robię to co do tej pory tylko trochę urozmaicam dietę. Oczywiście nadal będę spożywać część posiłków z diety 3D ale przede wszystkim dlatego, że mi smakowały :-)


PS. Zrobiłam sobie wyniki badań i pomimo tego, że w ciągu 2 miesięcy schudłam 10 kg, jedząc przy tym ok 1200-1300 kal i ćwicząc  2-4 x w tygodniu ( oczywiście nie wyczynowo :-P ) mam książkowe wyniki badań morfologii.

Zdziwiona jestem tym bardziej, że robiłam wyniki przed odchudzaniem i były gorsze od obecnych. No po prostu idealne :-)

Tak więc, widać, że restrykcyjna dieta mi nie zaszkodziła.

 Być może wynika to z tego, że od dwóch miesięcy jem może i dużo mniej niż przed dietą ale za to o wiele, wiele więcej warzyw i owoców a to wszystko witaminy dla mojego organizmu osłabionego węglami pochodzącymi z białego pieczywa, słodyczy, pizz, kebabów, pierogów, pasztetów itp które jadłam dotychczas.

Cel już na prawdę blisko a każdy kilogram do przodu motywuje mnie coraz bardziej. Oby nie polec przed metą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz