sobota, 22 lutego 2014

pierwsze 5 kg na minusie :-)

Dzisiejsze ważenie pokazało 74 kg :-) Mam równiutkie - 5 kg przez 3 tygodnie :-) To mega motywujące :-)

O dziwo mam coraz mniejszą ochotę na słodycze i wystarcza mi to co jest w diecie :-) Fakt, częściej zastępuje posiłki moimi ulubionymi z diety, takimi które są raczej na słodko :-)
Na przykład pasta bananowa z otrębami i cynamonem, pieczona gruszka z otrębami lub omlet z otrąb pszennych z bananem.

Na prawdę jestem coraz milej zaskoczona tą dietą  :-)

Posiłki są na prawdę spore, nie chodzę głodna, czasem jedna ugotowana porcja starcza mi na dwa dni a przede wszystkim są bardzo smaczne :-)

Dopiero zaczynam dostrzegać jak niezdrowo się odżywiałam do tej pory :-) Warzyw prawie wcale a owoce raz dziennie albo i nie. Praktycznie same makarony, sosy, tłuste mięcho, pierogi i kanapki z pasztetem to było moje podstawowe menu :-(

Z orbitrekiem również zaprzyjaźniam się coraz bardziej :-) Praktycznie codziennie biegam sobie na nim ok 30-40 minut a potem z 5 minut rozciągam nogi :-) A upocona jestem jak świnka jak schodzę z maszyny :-)

Ale to dobrze, to znaczy, że tłuszcz się wytapia ;-)

niedziela, 16 lutego 2014

Drugie ważenie

Jupiii. Wchodzę dziś na wagę a tam. 75,3 kg :-)

Przez dwa tygodnie schudłam 3,7 kg. Wiem, wiem że to w większości woda, nie oszukuję się ze tłuszczyk ale motywuje jak diabli. Zmierzyłam się również w najważniejszych miejscach ciała w centymetrach i tak :

- w biuście mam - 3cm
- w talii mam - 3cm
- w pasie mam - 3cm
- w biodrach mam - 2cm
- w udach mam  -  3cm
- w kolanach mam - 0 cm :-( ( nie cierpię swoich grubych kolan i jak widzę słusznie bo nie współpracują)
- w łydce mam  - 1 cm
- w bicepsie mam - 0,5 cm




Oczywiście na orbitreka weszłam i dziś nawet sobie włączyłam film który trwa 50 minut :-)

No już dziś było gorzej zwłaszcza że mam zakwasy po wczorajszym ;-) No ale wyniki mam takie, że zapał na razie jest. Motywacja rośnie a dietetyczne przepisy wydają się coraz smaczniejsze.

sobota, 15 lutego 2014

zaprzyjaźniam się z Orbitrekiem

Prawie dwa tygodnie diety za mną.

Jutro kolejne ważenie. Już nie mogę się doczekać. Pomału czuję w ciuchach luz. Zwłaszcza w pasie :-)

Stanowczo stwierdzam, że po dwóch tygodniach coraz lepiej znoszę chęć na podjadanie i chodzę coraz mniej głodna. Może jednak wpływ na to ma to, że ostatnio byłam  w fazie cyklu który dla kobiet jest dość trudny do dietkowania. Mimo, że nie podjadałam to jednak momentami było trudno wytrzymać. Mam nadzieję że się opłaciło i jutrzejsza waga mi to wynagrodzi.

Dziś wreszcie postanowiłam zaprzyjaźnić się z orbitrekiem. W związku z tym, iż kolację jem zazwyczaj około 20-20.30 ( czyli 2-3 godziny przed snem) zdecydowałam że będę ćwiczyć ok 21.30.

Po pierwsze dlatego żeby na pewno spalić kolację a po drugie dlatego, że wtedy mam największy luz.
Tak więc o godz. 21.30 postawiłam sobie kompa na wprost orbitreka, włączyłam sobie ulubiony serial i zaczęłam biec :-)

Po 15 minutach czułam już łydki, pot się lał po tyłku ale nie odpuściłam. Mój serial skończył się 30 minut później więc i ja skończyłam swój mini maraton. Według licznika przebiegłam 7 km i spaliłam 250 kal ;-)

Jestem z siebie mega dumna i mimo zmęczenia mam mega energię :-)

środa, 12 lutego 2014

Orbitrek zakupiony

No to Orbitrek kupiony ;-)

Cholerstwo okazało się ciężkie jak cholera i samo wniesienie go na 5 piętro wymagało ode mnie sporego wysiłku, więc pierwszy trening z orbitrekiem zaliczony :-)
Na razie zrobiłam w gabinecie przemeblowanie i ustawiłam sobie urządzenie na honorowym miejscu.

Radzenie sobie z dietką idzie mi coraz lepiej.  O dziwo, nie podjadam między posiłkami. Niezmiernie się cieszę, że na razie motywacja nie spada :-)

Jem 5 posiłków dziennie i piję duużo wody. Sama się sobie dziwię bo jakoś do tej pory nie mogłam się zmotywować do jej picia. Oprócz wody piję  1 -2 kawy dziennie i z dwie herbaty ziołowe lub owocowe. Nie piję żadnych słodkich napojów i jakoś mi ich nie brakuje. Wszystkie soki i napoje gazowane poszły w odstawkę.

Jeśli chodzi o posiłki z diety to niektóre z nich nie podchodzą mi smakiem a niektórych nawet nie będę próbować. Na przykład tych  w których są oliwki których nie cierpię.  Jednak te posiłki zastępuję sobie daniem z innego dnia ale w ramach tego samego rodzaju.
Napisali, że tak można więc bezkarnie zastępuję sobie kawę z kardamonem jako przekąskę 4 kostkami gorzkiej czekolady posypanej chili. No i przy okazji zaspokajam sobie ochotę na słodkie.

Moim nowym hitem jest zupa krem z marchewki. Nie pomyślałabym, że zwykła zmiksowana marchew z cebulą 2 ziemniaki, przyprawy mogą tak zaspokoić głód. A do tego z tej ugotowanej porcji wyszła taka ilość, że spokojnie mam obiad na dwa dni :-)
P.S. Kocham czosnek bo każdej potrawie dodaje pikanterii i "smaczności" a że zionę pewnie po tym niemiłosiernie? Trudno, coś za coś. W końcu czosnek to samo zdrowie :-)

poniedziałek, 10 lutego 2014

A może jednak coś ćwiczyć?

Wyniki z soboty tak mnie zmotywowały, że postanowiłam pomyśleć o jakiejś aktywności fizycznej.

A co tam, jak szaleć to szaleć ;-)

Siłownia odpada bo jest zimno ale może w domu coś pokombinować?

Tylko co?

Tyle tych filmików w internecie. Tylko że ja, czas na ćwiczenia mam tylko wieczorem a wieczorem salon okupuje mój mąż i nie bardzo widzi mi się robić stereo czyli jego TV i mój fit laptop.

Poza tym,  trochę jednak wstydzę się przed nim ćwiczyć i upocić jak osioł. Zresztą on się ze mnie śmieje pod nosem, że znów wymyśliłam sobie jakąś dietę i za tydzień zacznę się obżerać :-) Niby nie złośliwie, pieszczotliwie ale mnie wkurza, bo kurczę ja w siebie nie wierzę to mógłby chociaż on ;-)
Cwaniak jeden, ten ma taką przemianę materii, że jakby konia z kopytami zjadł to i tak nie będzie widać :-)

Tak sobie myślałam, myślałam i wymyśliłam  że kupię Orbitreka ;-) W jednej z sieci marketów ma być w całkiem przystępnej cenie. Postanowiłam że wstawię go do gabinetu i wieczorami będę ćwiczyć na nim przy okazji oglądając jakiś ulubiony serial, żeby mi się nie nudziło. Nuda i powtarzalność to to czego nie lubię w ćwiczeniach i szybko się zniechęcam więc mam nadzieję że oglądając ulubiony program nie będę się nudzić a kilometry będą bić ;-)

źródło: odchudzanieplus.pl

sobota, 8 lutego 2014

Pierwsze ważenie :-)

Jupiii, wchodzę dziś na wagę a tam 77,00 kg  czyli 2 kg mniej ;-)

Zdaję sobie sprawę z tego, że to w większości woda ale i tak jest super. Motywuje mnie to do dalszego odchudzania.

Posiłki w diecie całkiem ok. Sama jestem zdziwiona, że tak mi smakują :-) Chyba sama bardzo chcę w to wierzyć bo tak bardzo chcę schudnąć :-)

Słodyczy nie podjadam i jestem z tego dumna co wcale nie oznacza, że nie jem wcale :-) Na przykład wczoraj w diecie miałam 4 kostki czekolady posypane chili, normalnie niebo w gębie :-D

Zaskoczył mnie też smak makaronu ze szpinakiem, mozarellą i pomidorem i do tego czosnek, bazylia, oregano. Mniam :-) Zawsze myślałam że szpinak jest fuuj ale jakże się pomyliłam :-) No cóż, od juta zaczynami drugi tydzień diety.
A tak oto wygląda danie tygodnia które przypadło mi najbardziej do gustu :-)

Postanowiłam sobie zrobić tutaj taki ranking moich przepisów żeby ich potem nie zgubić mi móc zawsze do nich zajrzeć w przyszłości :-)

wtorek, 4 lutego 2014

Pierwszy dzień na nowej diecie

Za mną pierwszy dzień na diecie 3D.

Nie było tak źle a nawet powiem, że smacznie :-)

 Śniadanie kefir z bananem i cynamonem, obiad pierś z kurczaka a duszonymi warzywami i brązowym ryżem, kolacja to sałatka z ryżem, papryką i słonecznikiem. Do tego na przekąskę grejpfrut z imbirem i pomidory z ziołami.

Jedzenia dość sporo choć trudno mi opanować wieczorny głód ( podjadanie) i brak słodkiego :-( ale na razie daję radę  ;-)

Najlepsze jest to, że gotuję 2 obiady. Jeden dla siebie a drugi dla rodzinki która nie musi się odchudzać ;-) ( no może poza starszą córką ale ona twierdzi że się sobie podoba i nie musi).

Kusi mnie ważenie ale jeszcze 4 dni :-) Na razie nie czuję różnicy w wyglądzie. Mam nadzieję że wyniki z soboty mnie zmotywują.

Trzymam za siebie kciuki :-)


źródło: demotywatory.pl

poniedziałek, 3 lutego 2014

Mam dietę :-)

Dziś rano przyszła mi na maila dietka :-)

 Wydrukowałam ją sobie i zbindowałam. 

Otrzymałam plan diety na 28 dni. Wybrałam opcję dla osób nie uprawiających sportu bo wątpię żebym się zmotywowała do ćwiczeń ;-) Mam rozpisane 5 posiłków dziennie. Ciekawe czy nie będę chodzić głodna?


 Cieszy mnie fakt, że jest tu dużo owoców i potraw na słodko to może jakoś wytrwam ;-) Niektóre przepisy mnie zaskoczyły bo nie myślałam, że mogę tak łączyć produkty np. grejfrut z jogurtem i imbirem lub banan z chili?

 Ciekawe jak to będzie smakować?

 Generalnie dieta polega na tym, że posiłki są skomponowane tak aby w każdym znalazły się przyprawy z trzech podstawowych grup: czerwonych, zielonych i żółtych.

 Przepisy wydają się na prawdę łatwe do przygotowania. Na razie jestem pełna zapału ;-) Jak czytam przepisy to mi ślinka leci, to chyba dobry znak :-) 

Oprócz diety dostałam poradnik "Jak się pozbyć cellulitu" oraz info co dają w diecie te wszystkie przyprawy.

 Poleciałam do sklepu i od jutra startuję ;-)

niedziela, 2 lutego 2014

Potrzebuję wsparcia

Drugi dzień diety a mnie już ciągnie do słodkiego :-(

 Jadłospis dziś podobny. Chodzę już głodna i  wściekła na wszystkich a to dopiero początek diety. 

Postanowiłam ważyć się co tydzień w sobotę bo czytałam, że to najlepszy sposób żeby się nie zniechęcić ale korci mnie żeby się zważyć ;-) 

Pogrzebałam dziś w internecie w poszukiwaniu jakiejś sensownej diety. Mam co prawda kilka wersji już w domu ale jak widać tamte okazały się nieskuteczne :-( Znalazłam jakiś link do strony diety XYZ. Poczytałam kilka opinii i chyba się zdecyduję. Potrawy są podobno mocno przyprawione to może to jedzenie nie będzie takie jałowe. Poza tym gwarantują że jedzenie nie będzie monotonne a ja jakoś sama nie mam motywacji do wymyślania potraw. Zresztą 100 zł to nie majątek a dziewczyny piszą, że dieta nie rujnuje portfela co też mnie zachęca do jej nabycia.

Dobra zdecydowałam się, kupuję ją :-) Teraz czekam na info od nich bo mają mi ją wysłać na maila.


sobota, 1 lutego 2014

3 2 1 Start

Nie mogę już na siebie patrzeć :-( Po raz kolejny podejmuje wyzwanie. Chcę być znów chuda tak jak 15 lat temu. No dobra, nawet jak nie taka to chociaż żebym polubiła swoje odbicie w lustrze.

Tylko jak to zrobić? Kilka prób już za mną i wszystkie ze skutkiem...ale jojo :-) hmm. 

Dziś na śniadanie serek wiejski z kromką chleba, potem jogurt owocowy, na obiad ryba z warzywami, potem jabłko i na kolację sałatka z wędzonym kurczakiem. Było dietetycznie ale głodna jestem jak cholera. 

A i jeszcze ta cholerna woda, nie mogę się do niej jakoś przekonać. Wiem, że powinnam pić więcej bo 2 kawy dziennie i jedna herbata to chyba jednak za mało. Nie mniej jednak dziś dałam radę. Zobaczymy co będzie jutro :-)



Moja waga startowa to 79 kg, dla osoby która lubi być chuda ( dopóki nie urodziłam dzieci ważyłam około 55-56 kg przy wzroście 172 cm) to dużo za dużo.