poniedziałek, 22 maja 2017

Od dziś jestem Panią Swojej Wagi

pani swojej wagi
Jestem świeżo po lekturze książki Agnieszki Węgiel "Jak nie masz w głowie to masz w biodrach o której pisałam TU: i muszę przyznać, że ciągle mnie trzyma. Agnieszka spisała w  cudowny, fantastyczny sposób wszystko to, czym od ponad 3 lat kieruję się w swoim życiu. 

Dzięki lekturze do reszty zmierzyłam się ze wszystkimi swoimi przekonaniami i wymówkami. Zdałam sobie sprawę że moja "Gruba Ja" jest i  będzie ze mną już zawsze. Nie warto się jednak z nią kopać i  katować za upadki tylko podnieść z kolan, otrzepać i iść dalej z podniesioną głową. Ostatki perfekcjonizmu, nadkontroli i świętego oburzenia zostawiłam pomiędzy stronami tej książki. 

 Gdy skończyłam czytać, stanęłam przed lustrem i dostrzegłam pewną prawidłowość. Zobaczyłam dużo młodszą siostrę Grubej Ja czyli Mądrą Ja :) Była tak duża i wyraźna że Gruba ja była ledwo dostrzegalna. To tak jakby zobaczyć kogoś kogo nie widziało się niemal od okresu niemowlęcia i nagle widzimy dorosłą i piękną kobietę. I właśnie tę piękną szczupłą kobietę zobaczyłam w sobie. I wtedy mnie olśniło. Powiedziałam sobie głośno i wyraźnie.
Jestem Panią Swojej Wagi i życia!!!

Tak, tak, tak. Nie żadne tam Schudnij taak - motywator dietetyczny.
  Nazwa  mojej strony powstała gdy bardzo chciałam schudnąć i szukałam wszelkiej motywacji. Dziś wiem, że celem ostatecznym było nie odchudzanie a stanie się właśnie Panią Swojej Wagi!!! Chcę mieć poczucie kontroli nad swoim życiem, nad swoimi wyborami i nie chcę pozwalać aby moim życiem rządził słodki i  tłusty pączek!!!

Ponieważ mam w sobie takie zapędy altruistyczne  chciałabym aby wszystkie kobitki na świecie, którym nadwaga i otyłość spędza sen z powiek stały się właśnie takimi Paniami Swojej Wagi.

 A wiecie dlaczego??

 Bo tylko wtedy dostrzegą w sobie tą drugą lepszą JA. Bo tylko wtedy grube Ja stanie się maleńkie i nieszkodliwe jak Voldemort  ( z Harrego Pottera) ugodzony magicznym zaklęciem. Bo tylko wtedy Dobre Ja może rosnąć w siłę!!

coaching

Dlatego postanowiłam zmienić nazwę bloga i fp na

 Pani Swojej Wagi


Krok odważny bo rzesza fanów zna mnie ze Schudnij taak - motywator dietetyczny. Na szczęście Facebook zlitował się i po odwołaniu zgodził na zmianę nazwy fp :) . Jednak czuję, że to jest właściwy krok :) A okazja ku temu wielka. Otóż dziś właśnie 22 maja mijają 3 lata gdy powstał mój fanpage na FB :) 



Być może wielu stwierdzi, że jestem egoistką i zmieniam to pod siebie ale to bardzo ważne, żeby robić głównie to co najlepsze dla nas. Nie dla innych, mamy, dzieci, przyjaciółki, sąsiada, księdza czy też nawet swoich czytelników. Mam nadzieję, że to zrozumiecie i dalej ze mną zostaniecie :)

Jeśli moimi czytelnikami byli Panowie, to bardzo Was z góry przepraszam, ale moją osobistą fanaberią jest wzrastanie w siłę kobiet. Wy zapewne już wiecie,że jesteście Panami Swojej Wagi i wsparcia Wam nie trzeba :) My kobiety tak nie mamy. Z niewiadomych przyczyn ciągle czujemy się gorsze od tych "silniejszych" połówek. A ja wiem, że to myślenie jest błędne i dlatego z całą stanowczością staram się odczarowywać ten błędny aczkolwiek ciągle żywe przekonanie :)

Jeśli i ty chcesz zostać Panią Swojej Wagi dołącz do i zajrzyj na mój profil na facebook Pani swojej wagi  lub dołącz do grupy Odchudzanie dla kobiet od FAT do FIT  . Będzie mi bardzo miło gdy postanowisz zawalczyć ze mną o swoje nowe lepsze JA :D
siła kobiet
źródło zdjęcia: niewiadomska.com

Kto nie ma w głowie ten.... niech koniecznie przeczyta :)

Wiecie, że w naszym życiu nic nie dzieje się bez przyczyny?? I podobno dane przez nas komuś dobro wraca w podwójnej wysokości??
Kiedyś po takim tekście pokładałabym się ze śmiechu a dziś... choć nadal trudno mi w to uwierzyć to sama tego doświadczam :)
Na przykład ostatnio w akcie altruizmu oddałam potrzebującej duszyczce swoją świeżutką, pachnącą jeszcze drukiem książkę. Dwa dni później, zupełnie niespodziewanie w swojej skrzynce znalazłam wysłaną przez kogoś zupełnie innego, maleńką różową lekturę ( notabene oddałam tez różową ;) ) o wdzięcznie brzmiącym i intrygującym tytule  "Jak nie masz w głowie to masz w biodrach". Autorem jest Agnieszka Węgiel. Aga jest psychologiem, trenerem osobistym, coachem który podobnie jak ja stara się pomóc kobitkom poukładać swój świat na nowo. Albo inaczej postawić go na nogach, gdy dotąd stał na głowie :)
książki o odchudzaniu
źródło: "Jak nie masz w głowie to masz w biodrach" A.Węgiel

Ale wracając do lektury..
Już pierwsze zdanie w opisie na okładce przekonało mnie, że warto do niej chociaż zajrzeć:
"Żeby schudnąć, nie możesz być na diecie" - no zapowiada się ciekawie pomyślałam. No ba, bo kto by nie chciał chudnąć bez diety?? Znacie kogoś takiego?? Bo ja osobiście nie :)


 Zrobiłam szybko obiad, na deser złapałam w garść loda z czekoladą i zasiadłam na kanapie z lekturą. I.. w miarę czytania mina mi zrzedła a ulubione lody traciły swój smak ;)
A więc ..... Agnieszka obdarła mnie ze wszystkich złudzeń dotyczących ewentualnych przyczyn dotychczasowego wzrostu mojej wagi. Wybiła mi z ręki wszystkie "bo" i "ale"  którymi od czasu do czasu próbowałam cichutko przekonać samą siebie, że to nie ja byłam winna mojemu tyciu.

No bo czy pomyślałabyś, że to,  co i jak jesz ma wiele wspólnego z twoimi przekonaniami??
Albo na przykład pomyślałabyś, że w twojej głowie mieszka twoja "Gruba JA"  którą pozostaje ci tolerować? Tak, tak, nie ma się co oszukiwać! Jeśli choć raz w życiu byłaś na diecie to "Gruba Ja" mieszka w twojej głowie i już się z niej nie wyprowadzi!! A jednak po lekturze Agnieszki masz szansę się z nią nawet zakumplować, i tylko od czasu do czasu pozwolić jej  na wygraną i zarządzenie twoimi wyborami. Jeśli zastosujesz się do rad autorki,  w 99 % jesteś w stanie decydować o tym co i ile jesz!! Nie wierzysz? Sprawdź sama!!
Ale żeby nie było tak za słodko i cudownie, to chcę Cię lojalnie ostrzec, iż czytając tą książkę będziesz miała wrażenie, że dostajesz  tzw. porządną "zjebkę". Wiesz, tak trochę jak z dzieckiem które marudzi, jęczy, narzeka, nie słucha co się do niego mówi i chce robić rzeczy które mu szkodzą. Wtedy czasem rodzic, że tak powiem stawia je do pionu. I tak do pionu w książce stawia nas też autorka. Ale tak tylko troszeczkę ;) Zaraz potem jak dobra matka daje wsparcie, radę i wiarę w to, że potrafisz przenosić góry :) A znasz kogoś kto, takich głasków nie potrzebuje??

schudnij
źródło: "Jak nie masz w głowie to masz w biodrach" A . Węgiel
Z perspektywy "odchudzonego grubasa" napiszę tak.
Ta książka powinna być biblią każdej osoby z nadwagą lub otyłością. Ba, nawet osób ze "skłonnościami do tycia" . Im młodszej, tym lepiej.  Mówię serio.
Jest jak detoks dla alkoholika czy narkomana. Na początku trzęsie a potem przychodzi wstyd i otrzeźwienie. Niestety ale Agnieszka Węgiel, że tak brzydko powiem psuje komfort "żarcia".
Uwierz na słowo, że  po przeczytaniu tejże jakże miłej lektury, każdy kęs jedzenia będzie Ci tą Węgiel przypominał :D
Dlatego jeśli twierdzisz, że jesz bo kochasz, to nie czytaj tej książki!! Pod żadnym pozorem!!
Jedz jak dotychczas, tyj i nie marudź żeś gruba. Twój wybór, w końcu jesteś jak przypuszczam dorosła :)
Jeśli jednak chcesz schudnąć i osiągnąć wymarzoną wagę,  jeśli masz dość ciągłego jo-jo i walki z "Grubą Ja" to zainwestuj w tą książkę. Notabene kosztuje mniej niż niejeden suplement diety który i tak nie działa. Więc jak przeczytasz, rzucisz w kąt i ci nie pomoże, to i tak wyjdzie taniej niż magiczna tabletka, więc co ci szkodzi? :)



Co znajdziesz w środku?  

No na pewno nie jest to poradnik jakich wiele. Nie znajdziesz tam fit przepisów, za to znajdziesz listę produktów których należy unikać ( nie mylić z już nigdy nie jeść!!)

I wiesz co?? Możesz mi wierzyć albo nie, ale jestem przykładem, że to wystarczy, żeby schudnąć do wymarzonej wagi. Nie wierzysz?
Sprawdź moją historię na Pani Swojej Wagi. Prawda jest taka, że stosując większość z metod o których pisze autorka schudłam 20 kg i do dziś udaje mi się być Panią Swojej Wagi.

Jeśli i  ty chcesz nią zostać zachęcam nie tylko do lektury ale i dołączenia do grupy wsparcia na fb Odchudzanie od FAT do FIT oraz zapraszam do polubienia mojego fanpage  facebook Pani Swojej Wagi
 
A i na koniec jeszcze jedno. Bajka pt. "Jak nie masz w głowie to masz w biodrach" o księżniczce w głową w lodówce kończy dobrze się jak to w bajkach bywa ;) Pozwolę więc sobie przytoczyć cytat z jej zakończenia.
odchudzanie lektura
źródło: "Jak nie masz w głowie to masz w biodrach" A . Węgiel
"...I wreszcie o sobie zatroszczyłaś naprawdę i na poważnie. Czujesz się świetnie, i czujesz że masz władzę i wszystko pod kontrolą.   Lubisz siebie i swoje życie. Nie, nie wygrałaś w totka. Wygrałaś SIEBIE"

niedziela, 7 maja 2017

Jeśli jesteś specjalistą w zakresie żywienia nie czytaj tego postu!!

A jednak czytasz :D 
Wnioskuję z tego, że dietetykiem ani innym specjalistą w zakresie odżywania nie jesteś? 
To dobrze bo to post, dla zwyczajnych zjadaczy chleba jak ja i ty. Tych którzy szukają swojego złotego środka na szczupłe ciało.

Jak zapewne część z Was wie, w 2014 roku podjęłam kolejną walkę z nadprogramowymi kilogramami. 100 %  poprzednich diet kończyło się fiaskiem przede wszystkim dlatego, że zaczynałam od dupy strony. Nie, żadne tam lewatywy czy coś takiego ;) po prostu jak większość kobiet chciałam schudnąć szybko i bezboleśnie.  Na samą myśl, że znów idę na dietę robiło mi się słabo. Dlaczego? Dlatego, że odchudzanie kojarzyło mi się wyłącznie z wyrzeczeniami takimi jak zero słodyczy czy zero procentów. Do tego jak sobie wyobraziłam, że będę musiała biegać, ćwiczyć czy robić inne dziwne rzeczy, które spowodują, że po 15 minutach będę wyglądać jak spocona świnka to ochota na odchudzanie odsuwała się na "od jutra" tudzież do następnego wypadu na ciuchowe zakupy. Ooo tak, zakupy ciuchowe i mierzenie ubrań to były najgorsze katusze jakie przeżywałam, znacie to? :) 
Jednak 1 lutego 2014 roku podjęłam kolejną próbę i.....cóż. Tym razem się udało. Dlaczego?? Dlatego, że gdzieś po miesiącu zaczęłam rozumieć o co w tym odchudzaniu chodzi. Tak jakby ktoś za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmienił moje myślenie. Zrozumiałam, że to nie chodzi o dietę a styl życia, o zdrowie i szacunek do samej siebie. Dziś wiem, że najbardziej skuteczne odchudzanie zaczyna się w głowie. 

dietetyk szczecin
źródło:pixbay public
W związku z tym, że psychologia czyli mechanizmy i prawa rządzące psychiką i zachowaniami ludzkimi fascynowały mnie od dawna, to w tym obszarze rozwijam się od 2011 roku. Hobbystycznie dorabiałam jako coach a odkąd zmieniłam swoje życie na bardziej fit to działam bardziej w branży diet coachingu. Skończyłam kilka kursów w tym obszarze a od października rozpoczynam studia podyplomowe w zakresie psychodietetyki. Po prostu postanowiłam połączyć pracę z pasją i jednocześnie starać się aby to właśnie pasja stała się moim źródłem utrzymania. Czyli dążę do doskonałego rozwiązania spraw zawodowych :) Swoją drogą uważam, że odchudzanie ma wiele wspólnego ze zmianą życia zawodowego ale o tym napiszę odrębny post. 

Przez ten czas pomogłam wielu ludziom zmienić swoje życie. Choć nie zawsze udało im się schudnąć, to jednak wszyscy przyznają że "diet coaching" ma swoją moc. Jednak nigdy nie czułam się dietetykiem i tak się nie nazywałam. Ale czy mogłabym nim być? W świetle przepisów nikt w szpitalu by mnie nie zatrudnił gdyż aby pracować w placówce publicznej zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia  należy mieć:
  • skończone studia wyższe na kierunku dietetyka i mieć tytuł licencjata lub magistra
  • rozpocząć przed 2007 roku inne studia wyższe, na których realizowano odpowiednią ilość godzin przedmiotów z zakresu dietetyki, a jej specjalnością jest dietetyka
  • rozpocząć przed 2007 studia na kierunku technologia żywności i żywienie człowieka ze specjalnością dietetyka i uzyskać tytuł inżyniera lub mgr inżyniera 
  • skończyć odpowiednią szkołę policealną i uzyskać dyplom z tytułem dietetyka.
Jednak otworzyć prywatny gabinet i nazwać go "Najlepszy dietetyk w Szczecinie" już bym mogła. Mogłabym również, wykupić pakiet programów dla dietetyków do układania diet i rozpisywać ludziom diety zgodnie z tym, co podpowie komputer. Uwierzcie, że znając się trochę na bilansie energetycznym, odpowiednim rozkładzie makroskładników w diecie ułożenie diety nie stanowi wielkiego wyzwania. Jednak ułożenie dobrej diety, dostosowanej do pewnych nietolerancji pokarmowych, chorób klinicznych już takie łatwe nie jest. Dlatego, jeśli masz jakieś schorzenia, które wykluczają spożywanie przez ciebie pewnej grupy produktów skonsultuj się z naprawdę dobrym specjalistą w dziedzinie odżywiania. Pamiętać należy jednak, że dieta IDEALNA dopasowana w 100 % do każdego nie istnieje bo albo w diecie będą produkty za którymi nie przepadasz ale są zdrowe i wskazane w twojej przypadłości albo dwa schorzenia wykluczają nawzajem spożywanie pewnych potraw. Na przykład w diecie cukrzycowej  powinno spożywać się pełnoziarniste pieczywo które jest niewskazane w diecie wątrobowej, czyli jedząc zgodnie z jednym schorzeniem pogarszasz sobie drugie. Ha!! I gdzie tu złoty środek? 


Dlatego na pewno nie wezmę się za układanie specjalistycznych diet ( no chyba, że skończę szkołę w zakresie dietetyki, zdobędę odpowiednią praktykę i poczuję się na siłach to robić). Owszem, czasem pomagam klientom układać jadłospisy ale zawsze w konsultacji ze znajomym dietetykiem z wykształcenia!!

Jednak setki razy ktoś już zadał mi pytanie. A jaką ty stosowałaś dietę, że udało ci się schudnąć? Za każdym razem cierpliwie tłumaczę zasady stosowane przez siebie. Od początku odchudzania aż po dzień dzisiejszy. Jednak to co dla mnie łatwe dla niektórych niewykonalne. Bo co z tego, że teoretycznie wiedzą co jeść skoro potrzebują konkretnych przepisów!!! Mało tego, nie chce im się szukać codziennie inspiracji na posiłki na następny dzień i następny. Dlatego potrzebują gotowca!!!
No i wreszcie postanowiłam spełnić ich oczekiwania. :)

W związku z tym, że i mnie po poprzednich wakacjach all inclusive a także po zmianie pracy też przybyło tu i ówdzie ( tak, tak, też nie jestem święta i zdarza mi się zgubić z oczu najważniejszy cel i nie jeść regularnie posiłków a tym samym mieć jojo gwarantowane) postanowiłam iść na DIETĘ!!!
Jaką??
Ano tę samą którą stosowałam przez blisko dwa lata i dzięki której schudłam ponad 20 kg w 5 mcy!!! A także dzięki której udało mi się utrzymać wagę ponad 2 lata!!! 

I pomyślałam, że zamiast codziennie wymyślać nowe potrawy stworzę swoją własną dietę. Ułożę jadłospis na 28 dni, zawrę w nim  wszelkie zasady które należy stosować aby skuteczność diety była jak najlepsza. Zadbam o jak najlepszy rozkład białek, tłuszczy i węglowodanów. Przeliczę wszystkie spożywane w ciągu dnia kalorie. Po czym sprawdzę czy oby na pewno ta dieta działa. 
Na kim?? No oczywiście na sobie :) 
A jeśli zadziała wypuszczę ją w świat :)
szybkie odchudzanie
Dodaj napis

I choć wiem, że zaraz pojawi się fala hejtu od "dietetyków" , "paradietetyków" i innych "speców od żywienia bez żadnego doświadczenia jak ja",że to co robię jest okropne, bo przez takie "paradiety" to ludzkość wymrze, głupieje i mydlę ludziom oczy,  to i tak to zrobię.
Dlaczego?
  •  Po pierwsze dlatego, że moja dieta nie powali ceną a nie każdego stać na "prawdziwego" dietetyka.
  •  Po drugie dlatego, że jestem przekonana iż wydanie na moją dietę ok 50 zł będzie lepsze od wydania takiej kwoty na suplementy diety które i tak nie działają. 
  • Po trzecie dlatego, że włożyłam w napisanie jadłospisu całe swoje serce i wiedzę którą posiadłam odnośnie zdrowego odżywiania.
  •  Po czwarte dlatego, że zanim wyślę dietę to napiszę o wszelkich przeciwwskazaniach, o tym że dieta jest przeznaczona dla dorosłych i zdrowych osób a jej kupno lub nie pozostawiam do wyboru dorosłym ludziom. Nie dzieciom. DOROSŁYM. Więc jeśli ktoś zdecyduje się ją kupić to podejmie swoją  własną dorosłą decyzję. A ja wierzę, ze ludzie nie są głupi i podejmują decyzje takie jak uważają za słuszne . 

Tak więc. od 1 maja jestem na diecie i na wadze - 0,7 kg czyli jest ok. Do zgubienia 5 kg. Jak osiągnę cel do połowy czerwca to działam jak powyżej. 



diet coach szczecin
A jeśli czujesz że już dziś potrzebujesz wsparcia w odchudzaniu dołącz do zamkniętej grupy na fb Odchudzanie od FAT do FIT i polub moją stronę Schudnij taak - motywator dietetyczny i otrzymuj regularną dawkę wsparcia, motywacji i dietetycznych informacji.



niedziela, 9 kwietnia 2017

Najbardziej znana dieta na świecie!!

Przyszła wiosna i wraz ze wzrostem temperatury na dworze rośnie chęć kobiet do pokazania ciała. Tylko jak tu wystawić nogę i założyć mini kiedy na dworze prawie lato a tyłek dalej zimowy?
Poza tym idą komunie, śluby i wszystkie Panie chcą wyglądać jak milion dolarów, co nie ? :)
Tak więc co i rusz przewija się temat diety, odchudzania, ćwiczeń  oraz sposobów co by tu najskuteczniej i najlepiej najszybciej zmniejszyć obwód ciała co najmniej o dwa rozmiary. :D

Tak więc wśród znajomych i nieznajomych zainteresowanie moją osobą i pasją rośnie z dnia na dzień. Wszyscy chcą wiedzieć jak ja to zrobiłam, że schudłam i nie wróciłam do swojej wagi. Szukają porad, motywacji, pomysłów i .... kopa na zapęd :D

Niektórzy faktycznie są zdeterminowani, i nawet jeśli nie robią tego do końca przemyślanie i zdrowo to zapierają się i na wiosnę czy też szczególną okazję gubią zimowe podskórne "futerko". Większość jednak  ma chęci ale brakuje im dwóch ale najważniejszych elementów czyli MOTYWACJI i WIARY. Czyli tak na prawdę podjęcia decyzji "CHCĘ I POTRAFIĘ TO ZROBIĆ  I TO JUŻ RAZ NA ZAWSZE I TYM RAZEM MI SIĘ UDA"

Tak tak, uważam, że większość osób pomimo tego iż mówi "Chcę iść na dietę i chcę schudnąć" tak na prawdę tego nie chce. Dlaczego? Bo gdyby na prawdę byli zdeterminowani to by podjęli DZIAŁANIE.

Często więc rozmawiałam z moimi klientami którzy mają nadwagę na temat ich preferencji czy diet które już przechodzili oraz z tymi którzy nie mają kłopotów z wagą ale lubią dobrze "podjeść" I doszłam do do wniosku, że wszyscy ale to wszyscy przynajmniej raz na jakiś czas są na diecie.

Tak, tak moi drodzy. Pokuszę się o stwierdzenie, że WSZYSCY!!. I jest to Najbardziej i Najczęściej stosowana Dieta na Świecie.

Wiecie jak się nazywa??

DIETA DO 18-TEJ i DIETA OD JUTRA!!!

dieta
źródło: licencja Photogenica



Jeśli więc szukasz najbardziej skutecznej diety, która pozwoli ci nie tylko przytyć ale i nigdy nie osiągnąć swojego celu a tym samym każdego dnia omijać lustro szeroki łukiem to ta dieta jest właśnie DLA CIEBIE!!!

Mało tego, jestem pewna że nawet nieświadomie codziennie ją stosujesz!

Jak ona działa? Zasady są bardzo proste:

1.  Nie jesz śniadań bo:

a) nie lubisz
b) nie masz czasu go zjeść
c) rano jedzenie nie przechodzi ci przez gardło
d) nie lubisz owsianek, ciemnego pieczywa, warzyw, gotowanego mięsa i wogóle ogólnie pojętego zdrowego jedzenia

2. Nie jesz regularnie posiłków bo:

a) nie masz możliwości w pracy zjeść co 3-4godziny
b) zapominasz zjeść bo nie czujesz głodu
c) nie masz pomysłu na posiłki albo uważasz że są monotonne
d) patrz pkt  1 d)

3. Nie pijesz wody albo pijesz jej za mało bo:

a) nie lubisz wody
b) nie pamiętasz żeby ją pić
c) nie czujesz pragnienia
d) pijesz tylko kilka filiżanek dziennie kawy

4. Nie ćwiczysz bo:

a) nie znosisz ćwiczyć
b) nie masz czasu ćwiczyć
c) ćwiczenia cię męczą
d) nie masz pomysłu co mogłabyś trenować
e) brakuje ci systematyczności......
... no tu w tym punkcie mogłabym jeszcze wiele innych wymienić ale myślę że te już wystarczą :)

Generalnie zasady tej diety są bardzo proste. Nie jesz śniadań, nie pijesz wody, nie ćwiczysz, robisz dłuuuugie przerwy między posiłkami, obiad jadasz koło 18-19 a potem zaczynasz królewskie "żarcie". Co pół godziny zaglądasz do lodówki czy też szafki z przekąskami  i podjadasz ( swoją drogą w sklepie zawsze przejdziesz między alejką ze swoimi ulubionymi przekąskami ;) ). Cały czas czujesz się głodna lub "czegoś ci się chce" Jesz małe porcje ale regularnie co 30 -45 minut.

Najczęściej są to:

a) słodycze
b) chipsy, paluszki, orzeszki
c) piwo lub inne trunki ( na relaks po ciężkim dniu w pracy)
d) dojadasz po dzieciach lub rodzinie kolację oraz jesz "żeby jedzenie się nie zmarnowało"

Ostatni posiłek jesz mniej niż 2 godziny przed snem.Nnawet jeśli nie to  i tak między 18.00 a 23.00 spożyłaś tyle kalorii ile twój organizm potrzebuje nawet przez cały dzień!!!!
Kiedy kładziesz się spać czujesz się "przeżarta" ociężała, i twoje ostatnie myśli przed pójściem spać to "Od jutra idę na dietę"
Potem idziesz spać.  W tym czasie twoje obciążone organy wewnętrzne zamiast odpoczywać spalają wieczorne żarcie tak jak się da i ile się da.
Ile się nie da magazynują w boczkach. 
Ty myślisz, że śpisz ale jeśli twoja wątroba, trzuska i żołądek pracuje to twój sen nie jest głęboki. Dlatego też często budzisz się z uczuciem pełnego żołądka, niewyspana i zmęczona pomimo 7-8 godzin snu. Zwalasz jednak wszystko na stres, przemęczenie. Po wstaniu lustro omijasz szerokim łukiem i pierwsze myśli które się pojawiają zaraz po przebudzeniu to "Od dziś się odchudzam". Potem idziesz do pracy lub zajmujesz się domowymi obowiązkami i znów jak zwykle zapominasz o śniadaniu. a potem...... cóż cykl zaczyna się od początku.


Znasz to??
Stosowałaś tę dietę choć raz w życiu??
Bo ja tak i to wielokrotnie.
Nawet teraz są momenty kiedy ją stosuję. Kiedy się pogubię i zapomnę na chwilę o tym co dla mnie najważniejsze, czyli o moim zdrowiu lub kiedy wpadam w szpony nałogu zajadania emocji.
A wygląda to mniej więcej tak:



A ty?

Jeśli też ci się  to zdarza zostaw komentarz :)
 

A jeśli szukasz motywacji to walki o "lepsze ja" dołącz do mojej społeczności na Fb i Polub:  Schudnij Taak - motywator dietetyczny oraz do zamkniętej grupy Odchudzanie od FAT do FIT


Pamiętaj, że grupa jest zamknięta więc twoi znajomi nie widzą co publikujesz!!
Dzielimy się tam swoimi sukcesami, porażkami, przepisami, motywatorami, ćwiczeniami, linkami do motywujących postów na blogach oraz swoimi metamorfozami!!
Jeśli ci się u mnie spodoba zaproś znajomych których może ta grupa zainteresować!!
Jeśli działasz w tematyce odchudzania, motywacji, zdrowego odżywiania czy życia Fit dołącz i publikuj swoje teksty!!
Nie toleruję tylko i wyłącznie REKLAMY suplementów diety i tabletek na odchudzanie i te posty będą usuwane!!! Pamiętajcie, że promuję tylko zdrowe odchudzanie bo zmiana nawyków zaczyna się w głowie a nie w pustym portfelu!!

Jeśli post ci się spodobał udostępnij go publicznie na swoich portalach społecznościowych. Im nas więcej tym więcej motywacji mam do działania z Wami i dla Was :)
Pozdrawiam


PS. Załączony filmik jest moim pierwszym zrobionym w życiu więc sorry za jakość  ;) Niestety jestem  antykomputerowa, mało uzdolniona aktorsko a  więc zanim się tego nauczę będziecie może czasem oglądać takie moje "gnioty" :P Wyznaję jednak zasadę, ze "Zrobione jest lepsze, od dobrze powiedzianego" dlatego wrzucam taki jaki jest. Myślę, że od walorów artystycznych ważniejszy jest tu przekaz :D



środa, 22 marca 2017

Ciasto a'la pomidorro czyli słodycze z warzywami

No tego jeszcze nie było!!

W związku z tym, że znów robię sobie detoks od sklepowych słodyczy ( no prawie detoks ;) ) to oczywiście szukam inspiracji do przygotowania zdrowych słodkości. I kiedy zobaczyłam ten przepis wiedziałam, że MUSZĘ go wypróbować. Po prostu muszę !!!

No bo wszyscy mówią -  stosuj w swojej diecie jak  najwięcej warzyw a tu proszę - ciasto z pomidorami :D

Tak, tak dobrze przeczytaliście. Z pomidorami w puszce!!

Przepis wegański, zdrowy, banalnie prosty aczkolwiek oczywiście nie 0 kalorii :)

W smaku przepyszny, wszyscy chwalili  i nikt ale to nikt nie domyślił się co jest tym magicznym składnikiem nadającym piękny pomarańczowy kolor :) 

No ale do rzeczy. Ja spróbowałam, więc dzielę się z Wami przepisem :D 
Z porcji wychodzi niewielka keksówka czyli w sam raz dla łasuchów na 2 -3 dni  aby się nie przejeść :P

Poza tym wykonanie jest banalnie proste, nic nie można zepsuć więc może je zrobić każdy :) 

Wypróbujcie koniecznie i dajcie znać co o nim sądzicie :D 


Składniki 

  • 2 szklanki mąki jaglanej 
  • niewielki dojrzały banan
  • 1/3 szklanki oleju
  • 1/2 szklanki cukru brązowego (lub ksylitolu)
  • 1 szklanka krojonych pomidorów z puszki
  •  łyżeczka sody
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • łyżeczka mielonego imbiru
  • łyżeczka cynamonu
  • 1/3 łyżeczki soli

Do polewy:

  • 1/3 szklanki cukru pudru
  • łyżeczka kakao
  • odrobina wody
  • duża łyżka jogurtu greckiego
 Przygotowanie:

Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni i w tym czasie przygotowujemy ciasto. 

W blenderze miksujemy pomidory, banana, olej i cukier aż powstanie puszysta masa.
W oddzielnym naczyniu mieszamy suche składniki. Potem łączymy suche z mokrymi i chwilę razem miksujemy.


 Niewielką keksówkę wykładamy papierem do pieczenia. Wlewamy ciasto i wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Pieczemy ok 45 minut. Po upieczeniu odstawiamy do ostygnięcia i robimy polewę. 
Do cukru pudru dodajemy odrobinę ciepłej przegotowanej wody,łyżeczkę kakao. Mieszamy, dodajemy jogurt i polewamy ostudzone ciasto. 


 




















 Jeśli nie mamy w domu mąki jaglanej, możemy zmielić w młynku kaszę jaglaną co i ja uczyniłam. 
 Wtedy konsystencja jest nieco bardziej grudkowata.

Zamiast cukru brązowego dodałam cukier kokosowy bo podobno zdrowszy :) a poza tym kupiłam jakiś czas temu i jakoś nie było okazji wykorzystać. Myślę,  że nie zmienił on smaku ciasta bo w wyglądzie i smaku przypominał po prostu..cukier :)

No a zamiast kakao dałam jego zdrowszą alternatywę - Karob.

Życzę smacznego łasuchy :D

czwartek, 16 marca 2017

Dlaczego boisz się osiągnąć sukces?


Ostatnio jakoś tak się składa, że słyszę  od ludzi wkoło mnie, że komuś coś nie nie udało, ma "doła" problemy większe i mniejsze.
Ktoś coś planuje, wyznacza sobie cele a potem wszystko sypie się jak domek z kart. Nagle się wycofuje. Twierdzi, że teraz nie ma do tego głowy ani siły.
Wiadomo, chyba nikt nie ma życia usłanego różami i nawet najpiękniejsi, najbogatsi i najlepsi mają swoje większe lub mniejsze problemy. 
Często jednak bywa i tak, że większość życia jest raczej różą wśród cierni. Co wtedy? Tacy ludzie w  muszą pracować 3 razy dłużej i mocniej żeby cokolwiek osiągnąć. 

Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego, że brakuje im poczucia wartości. Wtedy wiara w to,  że mogą osiągnąć wszystko o czym sobie zamarzą przychodzi im dużo trudniej niż innym.

A dlaczego jedni mają to poczucie wartości a inni nie? Czy z poczuciem wartości człowiek się rodzi? Otóż nie. Poczucie wartości budują w dzieciach ich rodzice, potem nauczyciele, ważne dla nich osoby. W dorosłym życiu człowiek musi budować je sobie sam. A jak wiadomo..."czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci".

Cóż, czasem rodzice zupełnie nieświadomie i zapewne wcale nie celowo robią wszystko aby młody człowieczek znielubił siebie i aby absolutnie nie wierzył w swoje możliwości. Na przykład ktoś przez 20 lat przynosi do domu same piątki, jest grzeczny, nie sprawia kłopotów, dwoi się i troi aby rodzice powiedzieli mu choć raz ze są z niego dumni, w zamian za to słyszy "ok". W tym czasie  jego rodzeństwo które jest dość kłopotliwe, chwalone jest nawet za codzienny uśmiech. Wtedy młody człowiek, rośnie w poczuciu, że jest gorszy. Czasem czuje się gorszy bo jego rodzice się rozwiedli a przedtem przez 3 lata awanturowali się codziennie w domu.  Czasem czuje się gorszy bo jego rodzic za dużo pije a czasem dlatego, że jest zimny i nie potrafi okazywać uczuć. Jednym słowem kiedy w naszym życiu nie było osoby która pomogła by nam takie poczucie wartości zbudować bardzo trudno jest je "posiadać"

A budowanie poczucia wartości pod 30-tke lub 40-tkę do najłatwiejszych nie należy. Wiadomo, im dalej w las tym gorzej.
 Dlatego też często przez całe życie pracują na znienawidzonych etatach, wykonują pracę której nie znoszą, latami tkwią w toksycznych związkach, lub po prostu wegetują w myśl przekonania "inni mają gorzej"
Jak ja to zawsze mówię "Siedzisz jak żaba w śmierdzącym bagnie po uszy, a mogłabyś zmienić jezioro. Może tam woda była by czystsza ale nie, bo po co. Przecież masz tu  śmierdzące ale  za to znane i bezpieczne bagno co nie?"

Coś Wam to przypomina?


 I mnie czasem taki mój osobisty potwór podcina skrzydła.  Na hasło - zmieńmy coś na lepsze, w  moich myślach pojawia się troll który mówi :

"Monia, zjedz ciasteczko, to ci się lepiej zrobi. Usiądź przed kompem, tv, zrelaksuj się, po co chcesz coś zmieniać, źle ci?  Ooo zjadłaś jedno ciasteczko? Czy to oby nie za mało? Weź sobie paczkę, albo nie najlepiej kup sobie ulubione rurki z biedronki i się najedz po korek. Zrobi Ci się błogo i nie będziesz myśleć i kłopotach, zmianach które może i mogłabyś wprowadzić w życie aby żyło ci się lepiej ale po co?"
 Czasem mam wrażenie, że próbuję zagłuszyć swój strach przed nieznanym jedzeniem.

Też tak macie?

Tymczasem okazuje się że większość naszego lęku okazuje się po prostu nieracjonalna. Wielokrotnie zrezygnowałam w swoim życiu z fajnych pomysłów na siebie,  bo bałam się wyśmiania, niepowodzenia. Tymczasem wszystkie te, które udało mi się zrealizować okazały się być sukcesem lub po prostu fajnym przeżyciem. Żaden ze zrealizowanych pomysłów nie skończył się klapą, porażką, wyśmianiem czy innymi złymi konsekwencjami. Więc może jednak warto próbować? 

Prezydent Roosevelt kiedyś powiedział „Jedyną rzeczą, jakiej powinniśmy się bać, jest sam strach”

Jak go jednak oswoić?

Po pierwsze małymi kroczkami. Każdego dnia staraj się zrobić coś czego się boisz. Chcesz napisać książkę ale boisz się krytyki napisz 4 zdania. Szukasz klientów lub sponsora do biznesu? -codziennie wykonaj 1 telefon w tej sprawie. Chcesz zacząć ćwiczyć ale boisz się wyśmiania przez ludzi? Zacznij od kilku minut w domowym zaciszu?
Pamiętaj jednak aby robić to SYSTEMATYCZNIE.
Nie odpuszczaj, nie poddawaj się a przekonasz się że strach ma wielkie oczy. Jeśli choć trochę otworzysz się na nowe wyzwania i podejdziesz do nich bez wielkich oczekiwań zawsze znajdziesz rozwiązanie.

I tego właśnie życzę wszystkim czytelnikom. Osiągnięcia sukcesów małych i dużych :)

wtorek, 7 marca 2017

"Odpakuj się" na dzień kobiet

 Tak mi się nasunęło. Z dbaniem o szczupłe i zdrowe ciało jest jak z pakowaniem prezentów....

Wczoraj w pracy moja znajoma pakowała prezent dla przyjaciół. Kupiła piękny ozdobny papier. Rozłożyła go na stole i kilkukrotnie przekładała pudełko tak aby jak najlepiej pasowało do rozmiaru i wzoru papieru. Potem z precyzją zegarmistrza przez kilka minut docinała papier. Następnie jeszcze bardziej dokładnie i precyzyjnie zagięła wszystkie rogi i okleiła taśmą odmierzoną co do centymetra. Siedziałam z boku i obserwowałam to z rozbawieniem :)

Pomyślałam sobie. Hmm, zapakowany prezent wygląda na prawdę okazale. Jednak pod papierem znajduje się coś kupione od niechcenia, byle jak i tanio. Zapytałam samą siebie w myślach -
 "Czy to opakowanie jest tak bardzo ważne? Czy ważniejsze jest to co w środku?" Przecież opakowanie zostanie zniszczone a właściciele prezentu na długo pozostaną z jego zawartością...

 Nagle uświadomiłam sobie, że tak właśnie czasem funkcjonujemy. Zwłaszcza my kobiety. Inwestujemy w nasze "opakowania". Zawsze modna fryzura, zrobione paznokcie, makijaż bez którego nie pokażemy się ludziom na oczy. Zawsze modny ciuch zakrywający mankamenty naszej figury. 

A co mamy w środku?


Często kompleksy na puncie wyglądu. Nadwagę, cellulit, suchą skórę. Niskie poczucie wartości i ogólnie złą samoocenę o sobie. 

Dlaczego więc tak dbamy o tą otoczkę? O to nasze opakowanie? Czyż nie jest ważniejsze to co jest w środku? Czy oby nie powinno być dla nas najważniejsze nasze zdrowie, nasze samopoczucie i myślenie o sobie w kategorii "MAM TĘ MOC"? :D

Pamiętajmy, że jak stracimy zdrowie to nasza zewnętrzna maska, nasz wygląd nie będzie miał już żadnego znaczenia!! Ona nie pozostaje sama w sobie bez udziału naszej duszy i ciała!!

Dlatego z okazji Dnia Kobiet życzę wszystkim Paniom 100 % wewnętrznego piękna i mocy :) Zadbajcie o to co jecie. Odstawcie lub ograniczcie przetworzone jedzenie. Pokłóćcie się z białym cukrem bo  w dużych ilościach jest naszym wrogiem. Ćwiczcie przynajmniej kilka razy w tygodniu aby wasze ciało było zawsze piękne i silne i zdrowe. Rozwijajcie się zawodowo i duchowo. 

 
Pamiętajcie, że musimy być silne bo tylko my jesteśmy przedstawicielkami dalszego rozwoju naszego gatunku. 
Pamiętajcie!!!
 
W kobietach XXI wieku jest największa siła!!!

Miłego dnia Kobiet :)







Powyższy tekst powstał dla Was przy współpracy portalu kobieceporady.pl z którym zaczynam współpracę :)